Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

BikeOrient w Sokolnikach


Jesteśmy już po BikeOriencie w Sokolnikach. To jest druga jazda na orientację w naszej historii, pierwszą mieliśmy w Załęczu Małym, w tamtym roku. W tym roku przypada w Załęczu druga edycja, połączona z licencjonowanymi Mistrzostwami Polski. 13-14 maja zapraszamy do Załęcza, szczegóły znajdziecie na www.aktywniewzaleczu.pl 🙂

Jeśli mielibyśmy porównać te dwie imprezy, to różnią się od siebie dość znacznie. Spróbujemy pokazać te różnice.

Punkty Kontrolne (PK) na BikeOriencie opierały się głównie na istniejących słupkach, które w zależności od wieku, nasłonecznienia i innych warunków były mniej, lub bardziej widoczne. Zdarzały się lampiony, które było widać na tyle, że nie trzeba było się domyślać, czy to punkt kontrolny, czy może butelka zawieszona na kiju 😉 W Załęczańskiej jeździe wszędzie były lampiony.

Kolejna rzecz, to pomiar czasu i zaliczanie punktów kontrolnych. Na BikeOriencie nie jest ważna kolejność zdobywanych punktów, w RJNO w Załęczu tak. W tym pierwszym robimy dziurkaczami dziurki na każdym PK, w RJNO odhaczamy się chipem.

W BikeOriencie jest o tyle łatwo, że możemy jechać sobie wspólnie z kolegą, koleżanką, lub w większym składzie. W RJNO mamy start interwałowy, liczony co minutę i każdy zawodnik puszczany jest pojedynczo, z pomieszaniem kategorii.

Mapy. Kolejna, ważna, a naszym zdaniem najważniejsza rzecz. W BO mamy do czynienia z osnową na bazie mapy turystycznej, sporządzonej przez firmę Compass. Zdarzało się, że tam, gdzie był asfalt droga była zaznaczona jako polna, droga, która istniała na żywo nie była zaznaczona na mapie i przez to traciło się czas, który tutaj był oprócz ilości zaliczonych PK głównym wyznacznikiem. Mapa zrobiona generalnie dobrze, jednak parę miejsc należałoby uaktualnić.

W RJNO jest to typowa mapa orienteringowa, szykowana od A do Z pod konkretne zawody. Na początku, jak dostaliśmy ją do ręki, to czuliśmy się jak na lekcji języka chińskiego. Ale porównując, zdecydowanie bardziej profesjonalna i odczytywanie punktów jest tutaj przez to łatwiejsze. Drogi są pokategoryzowane w najdrobniejszych szczegółach.

Rzeczą kolejną, która dzieli te dwie imprezy, to umiejscowienie punktów. W BikeOriencie organizatorzy przyzwyczajają nas do tego, że PK nie zawsze są przy drodze, podciągając imprezę trochę pod biegi na orientację, bo niejednokrotnie trzeba zejść z roweru, udać się w las paręnaście, dziesiąt metrów od drogi, żeby się odhaczyć. W RJNNO tego nie ma. Punkty zawsze znajdują się przy drodze. Na początku byliśmy trochę źli na to, że trzeba ganiać po lesie, jednak uznajemy to za plus, bo czyni to jazdę trudniejszą.

Jeśli chodzi o powiat wieruszowski i tereny orienteringowe, to trzeba przyznać, że jest to zrobione bardzo fajnie i ciekawie, na pewno zawitamy tu większą ekipą ogarnąć stałe punkty. Ale ale! Panowie z Załęcza nie próżnują i szykują na ZPK ogromną inwestycję, ale szczegółów nie zdradzamy 🙂 Jeszcze za wcześnie.

Generalnie rzecz ujmując ludzie starają się pomagać sobie nawzajem, my robiliśmy to na każdym kroku, często jechaliśmy z innymi rowerzystami. Niestety zdarzyło się parę takich „perełek”, którzy za wszelką cenę chcieli wygrać, nie odpowiadając na zadane pytanie o drogę, lub celowo wprowadzając w błąd. Przykro. Ale nie płaczemy. Karma wraca 🙂

Tutaj na przykład typowy lampion, widoczny tak, jak być powinien.

Podsumowując: jesteśmy bardzo zadowoleni z imprezy, zrobiliśmy zamiast 50-60 km dobre 73 km, pobłądziliśmy w paru miejscach na własne życzenie, ale orientering uczy pokory, skupienia i skrupulatności. Jeśli ktoś z Was ma jakieś obiekcje, albo gorzej – wmawia sobie, że nie da rady, że to nie dla niego, to zapewniamy: nie spróbujesz, to się nie dowiesz 🙂 Niedługo ruszamy znowu na Sokolniki, trochę się pogubić 🙂 Damy znać na fejsie, śledźcie nasz fanpage 🙂

 

Menu

Facebook