Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Zając, sowa i jeleń


Coś ta wiosna nie może się rozkręcić na dobre. Jak nie powrót chłodnego wrontu, to zimne opady, czy mocno wiejące wiatry. Dzisiaj udaliśmy się na poszukiwanie tej prawdziwej wiosny w osłonie lasów, ale wiało tak mocno, że gdyby nie kaski, to powyrywałoby nam łby 😉

 Przeważnie zawsze jak wieje, wybieramy wiatr w plecy na powrót, ale dzisiaj koniecznie musieliśmy poszlajać się na łuku Warty, więc cierpieć będziemy na powrocie 🙂01-20170408_131841

Jako, że nasze żony dzisiaj zajęły się sprzątaniem, my w ciągu tygodnia zasłużyliśmy na to, żeby bezstresowo sobie pokręcić na weekend 🙂 Skoro mamy dużo czasu i bez presji, rozdziewiczamy nowe drogi. Doktorek z racji wieku oczywiście praktycznie wszystko już zjeździł, ale z uwagi na słabą pamięć i jazdę tędy w 44 roku nie pamiętał tej drogi 😉02-20170408_133619

W środku pól dopadliśmy rozrzutnik do siana, którym powoziliśmy się po okolicy, a za konia robił Darek 🙂03-20170408_133829

Wybawieni  jak za gówniarza na karuzeli ruszyliśmy z wiatrem dalej, na odbiór drogi pokalanej asfaltem.04-20170408_134003

No i jest… komu tu przeszkadzał brak asfaltu, nie wiadomo. Droga była spokojna, bezpieczna, może z dziurami, ale wystarczyło podrównać. Ale teraz zrobiło się tu niestety zdecydowanie niebezpiecznie, trzeba się oglądać, czy jakiś świeżak z ledwie co zrobionym prawkiem nie będzie pobijał rekordu prędkości swoim golfem trójką, który już powinien być pod prasą. Nie dość, że wąsko, to mieliśmy już nieprzyjemność spotkania się z jadącym z dużą prędkością autem.05-20170408_134819

Skręcamy z drogowej pomyłki na Malędę. Tu jeszcze nie asfaltowali.06-20170408_134944

Mamy mieszane uczucia co do nowego asfaltu Łaszew-Przywóz, bo brak tam zdecydowanie infrastruktury rowerowo-pieszej, a sama droga jest zdecydowanie za wąska i za kręta, żeby tam się nic nie wydarzyło. Zajrzeliśmy do baru, a tam ani Andrzeja, ani Majki, no skandal! Napiszemy o tym w relacji! 😉07-20170408_142328

Po małym odpoczynku ruszyliśmy za rzekę, nic nas nie goni, nikt nas nie prześladuje, to co robimy? Doktorek mówi, że wzdłuż rzeki zaraz przy brzegu da się jechać. No to rozdziewiczamy! 🙂08-20170408_142901

Widoki, jakich konnym szlakiem na Madeły nie zobaczycie! Kawałek wyschniętego bocznego koryta Warty i odsłonięte drzewa, wszystko porośnięte ledwo zazieleniałą się trawą. Piękny widok.09-20170408_143151

Co chwila mijaliśmy robotę wodno-leśnych drwali, pewnie dowiedziały się o ustawie 😉10-20170408_144250

Krajobraz w niektórych miejscach, gdzie pracowały bobry wyglądał zarazem mistycznie i opłakanie. Bóbr to taki oprócz zębów tępy zwierz, któremu wydaje się, że po ścięciu dwudziestu drzew zatrzyma Wartę 😉11-20170408_144306

Chwilę dalej złapaliśmy na gorącym uczynku Sowę i Jelenia, które podszywały się pod bobrzą robotę 😉 Darek chciał koniecznie na kredkę, to go Tomek wsadził 🙂12-20170408_144600

Cały czas jedziemy w górę rzeki. Cały czas przy brzegu. Droga, której nie ma jest często w naszej wyobraźni, ale jedzie się naprawdę błogo, bo dodatkowo widoki dołączają się do przyjemności pokonywania bezdroży 🙂13-20170408_145610

Poznajemy nowe zakątki Wielkiego Łuku Warty, a jest co oglądać. Na każdym kroku albo sarna, albo zając, albo kaczka na rzece, nie wspominając już o słuchaniu śpiewu rozmaitych ptaków.14-17838448_1576456452394337_1126906604_o

Jesteśmy na samym cyplu łuku, po drugiej stronie prom w Bieńcu. 15-20170408_150501

Dojeżdżamy do Madeł, pierwszy raz od tej strony. Andrzeju! Patrz jak powinien wyglądać parking! Daj z 20 cm wyżej i będzie git 🙂16-20170408_150926

Mijamy Madeły samym brzegiem rzeki, bo pogrodzili i się górą nie ma co pchać, ale dołem się przejedzie 🙂17-20170408_151229

Za Madełami Ośrodek Harcerski „Nadwarciański Gród”. Za nami w tle niedziałający już stary młyn w Kępowiźnie oraz próg wodny. Dzisiaj poziom wody wysoki, bo próg zalany na całej szerokości. Tomek ze swoimi dwoma synami pozuje do zdjęcia.18-20170408_152816

I jest! W końcu! Już wiadomo, kto jest kim. Brakuje tylko dzika, bo jest i Sowa, jest i Zając, a nawet się Jeleń trafił 🙂19-20170408_153027

Dojechaliśmy do mostu w Załęczu i znowu dylemat: co tu zrobić z tym wolnym czasem? Doktorek rzucił nieśmiało: Wronia Woda? No dobra, namówił 🙂 Lecimy na Bukowce.20-20170408_154951

Jest rezerwat Wronia Woda. Bardzo klimatyczne miejsce. Starorzecze Warty.21-20170408_155644

Wysoki leśny brzeg nad Wronią Wodą zapewnia ścieżkę do przejechania. Nawet się Tomek nie przewrócił 🙂22-20170408_155927

Z Wroniej Wody podeptaliśmy w stronę Bobrownik, ale ktoś rzucił: Jarzębie, reszta skręciła w las i po ściółce dojechaliśmy do wyludnionej wsi. 23-20170408_161026

Po Jarzębiu zostało parę kamieni z fundamentów, dzikie drzewa owocowe i krzyż. Historia wsi niezwykle ciekawa, ale jednocześnie powodująca pojawienie się gęsiej skórki tu i ówdzie.24-20170408_161159

Wyjeżdżamy z wioski, głębokim na parę metrów wjazdowym wąwozem, jedyną oficjalną drogą do niej.25-20170408_161316

Żółtym szlakiem skierowaliśmy się na Kamion. Zaczynamy czuć upierdliwy wiatr.26-20170408_162700

Dojechaliśmy do Kamionu, potem do Toporowa i się zaczęło. Na powrót tak mocny i nieprzyjemny wiatr, że siły, które powinniśmy mieć teraz na deptanie, zostawiliśmy nad rzeką 😉27-20170408_165055

Na szczęście w lesie nie wieje, ale niektórym drzewa wchodzą w konflikt z jazdą 😉28-20170408_171432

Stara trasa bike maratonu, ten kawałek najbardziej chyba robiący wrażenie: długa prosta, z dwoma podjazdami i piękną perspektywą.29-20170408_172307

No ale las się skończył, znowu zaczęło wiać, na szczęście tylko Ruda, przejazd przez Wyszyniaka i koniec 🙂 30-20170408_174644

Menu

Facebook