Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Natarcie na Maca


Wiosna próbuje się przebić od jakiegoś czasu do nas, jednak chłodne wiatry wiejące z północy dość skutecznie jej w tym przeszkadzają. Skoro wieje dość mocno, trzeba to wykorzystać i na powrocie mieć w plecy 🙂

No to dzisiaj mocno na północ. Na początek już w Wieluniu trochę terenów, bo tamte strony są dość ubogie w polne drogi, więc chociaż tyle z MTB na początek 🙂 Bogdan przechodząc pod rurami aż się złamał 🙂01-20170312_110647

Asfaltami przebrnęliśmy przez Staw i Wydrzyn, a w Czarnożyłach odbiliśmy obok niegdyś prężnie działającego PGRu, dziś niestety w ciężkiej ruinie, ale budynki jeszcze działają na wyobraźnię.02-20170312_113637

Z Czarnożył nie skierowaliśmy się jak zwykle na Leniszki, lecz w stronę Kątów, by zawiłymi i wąskimi asfalcikami dotrzeć do ściany lasu, a potem dać się porwać piękną pożarową szutrówką w stronę Chojn, Chojnego, czy jak to się odmienia 😉03-20170312_114714

Zagadka przyrodnicza, jaka rzeczka przepływa pod nami? 🙂 04-20170312_120100

Dojechaliśmy przez Kłoniczki i Wiry do trasy S8, w poszukiwaniu złudnie wjazdu do McDonalda. To jeszcze nie tutaj, podjedźmy na następny wiadukt.05-20170312_121441

Wiaduktem na drugą stronę przez parking, ale tam osiatkowane, więc powrót i krążymy jak wataha wilków wokół owczarni, w poszukiwaniu przepustu 🙂 Niestety wszędzie ogrodzenie.06-20170312_122056

Na szczęście Doktorek miał ze sobą teleporter i już za chwilę mogliśmy cieszyć się staniem w ogromnej kolejce 🙂 Taki paradoks tu widzimy, bo na Maca nie wjedziesz rowerem, ponieważ na S8 jest zakaz poruszania się rowerów, a stojak na rowery przy Macu stoi 😀 Chyba go dzisiaj właśnie rozdziewiczyliśmy 😀 Mój Ulubiony i Jogi poszli kwitnąć w rajkę, a my z Darkiem pilnowaliśmy naszych składaków 🙂07-20170312_123448

Trafiła się niestety wycieczka autokarowa, więc oblężenie było ogromne, na szczęście złożyliśmy skromne zamówienie. Jedynie Bogdan stał dłużej, bo Pani się go zapytała: „a może frytki do tego?” 😉 No to wziął te frytki 😉08-20170312_124949

Po delikatnym zwieśmaczeniu czas na zawinięcie w drogę powrotną. Minęliśmy w niedalekim sąsiedztwie MOPa parę takich domów, ale ten wyglądał jak typowy skansen, w dodatku jeszcze z pasieką. Zespuł urok jedynie eternit na dachu, ale klimat niesamowity.09-20170312_130342

Zaraz niedaleko ukazało się nam pełno rozlewisk, na jednym z nich nawet para zakochanych moczyła nogi. Bogdan namawiał Doktorka, żeby podszedł sobie z nimi zdjęcie zrobić, bo podobno od wczoraj ma wprawę w chodzeniu po wodzie 😉 10-20170312_130551

Darek stwierdził, że stąd też dobrze widać i ruszyliśmy dalej w poszukiwaniu drogi. Znaczy się ta była całkiem niezła, ale nie skręcała w tę stronę, w którą my chcieliśmy jechać.11-20170312_130558

Musieliśmy ratować się więc podmokłą łąką, na której przed chwilą pasło się stadko saren. Niestety jak to w przyrodzie bywa, zostały przepłoszone przez silniejsze stado 😉12-20170312_130945

Dojechaliśmy do Okalewa. Ta miejscowość dzisiaj przebiła wszystkie, przez które przejeżdżaliśmy, bo zaciągało takimi „zapachami”, że można było puścić przysłowiowego pawia. Na dokładkę co chwila innym. Jak w perfumerii, po trzecim zapachu już się kręci w głowie 🙂 Na szczęście był asfalt, to mogliśmy się szybko ewakuować i w promieniach słońca już bez rewelacji wonnych minęliśmy Nietuszynę, by polami pokręcić na Niemierzyn. 13-20170312_133736

Z Niemierzyna dotarliśmy do Karpat. Naszych takich lokalnych 🙂 Jeszcze mieliśmy trochę czasu, więc przeprawiamy się przez Pyszną i w górę rzeki kierujemy  się z wiatrem w stronę Masłowic. Urokliwe miejsce, mimo tego, że rzeczka strasznie wyregulowana.14-20170312_135928

Z lewej piskornickie lasy, z prawej pola, które są poszatkowane przez kanały wpadające do Pysznej. 15-20170312_140145

Przed samymi Masłowicami Doktorek wyczaił w polach most na Pysznej, więc trzeba było sprawdzić, czy działa. Okazało się, że działał, bo przeprawiliśmy się na drugą stronę. Tu rosły na brzegu ogromne, stare drzewa, którym już piąte pokolenie bobrów nie mogło dać rady. Już wiadomo, skąd jest powiedzenie, że się na czymś zęby zjadło 😉16-20170312_141540

Z reymontowskich krajobrazów bocznym wiatrem dotarliśmy do Stawku, by stamtąd znowu asfaltami dokręcić do Stawu. W międzyczasie dwukrotnie próbowaliśmy sfotografować dwie pary żurawi, jednak odległość sprawiła, że nakrzyczały, nakrzyczały i odleciały. Takie jakieś niekulturalne. Ale żeby tak od razu mordę drzeć, jak się komuś obiad przerywa? 😉17-20170312_142219

W Stawie na szczęście mieliśmy wybór, więc wybraliśmy szutry i ubite gruntowe drogi. Na Wieluń ciągnęliśmy za sobą ogromny pas chmur, który – jakby się mogło złudnie wydawać – za chwilę miał pokryć miasto w mroku.18-20170312_143749

Zdążyliśmy się jeszcze załapać na parę promieni słonecznych na wysokości Urbanic.19-20170312_144059

Jak się później okazało, tylko na dole wiało z północy, bo górne wiatry rządzą się swoimi prawami i rozgoniły ciągnący przez nas front 🙂 Przyroda cały czas zaskakuje, dlatego w MTB zawsze można jeździć z podniesioną głową i rozglądać się na boki, słuchając przy tym śpiewu skowronka, który dziś nam często towarzyszył właśnie w terenie 🙂 Na szosie tylko szum w uszach 😉 Dlatego teren, teren i jeszcze raz teren 🙂20-20170312_144241

Wieśmaki spalone, można jechać na drugą rundkę 😉

Menu

Facebook