Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Kąpiel, zagubiony Radek, dwie pary skarpet i improwizacja


 Sobota, nie pada, trochę się słoneczko przebija, brody byśmy sobie popluli siedząc w domach 🙂 Za każdym razem ten sam problem: gdzie by tu dziś? Jest pomysł. Na wypad zapisało się trzech: prezes, Sidi Ekszyn i Doktorek. Ta konfiguracja ostatnio skończyła się paroma usterkami, tym bardziej, że trasa została zdradzona na samym początku i dziś też tak było. Na szczęście złą passę przełamać miał dziś Wołoszański, który pojawił się jak wieża widmo 🙂

No i niestety, ledwo wyruszyliśmy, minęliśmy Rudę, a tu Sidi kładzie hakę na drodze i grzebie w plecaczku. Ostatnio jak grzebał, to zatarł support. Dzisiaj też coś zaczął grzebać przy supporcie. Na szczęście to tylko poluzowana śrubka.01-20170311_131908

Z przodu już spekulacje, co jeszcze się dzisiaj przydarzy. Pomysłów i fantazji było od groma, ale to, co za chwilę się stało, tego akurat nikt nie wykrakał 🙂02-20170311_132017

Przekraczaliśmy rowek na wjeździe do lasu, dzisiaj napełniony dość wodą, chociaż dla wprawionych do przejechania krawędzią. Tak też myślał doktorek, jadąc za prezesem, który niespodziewanie przed wodą zszedł z roweru i dostojnie przeprowadził. Darka zarzuciło, a scena, która wydarzyła się za chwilę, w naszych oczach trwała chyba z pięć minut. Zachwiał się Doktorek w stronę wody, jakiś wodnik szuwarek chyba chciał go położyć, ale Darek rzucił tylko rowerem, chociaż nie do końca, bo cały czas próbował się ratować razem ze sprzętem,  ale jego taniec, niczym pijanego łabędzia, który próbował wystartować z wody, był majstersztykiem w tematyce balansu ciałem 🙂03-20170311_132532Wyżymane skarpety i jedziemy dalej. Ostatnio przejechaliśmy obok tego mistycznego przejścia, dzisiaj czas na przeprawę. Niektórzy przeszli, a niektórzy przejechali. Był też Wołoszański, który szedł niczym grzesznik na kolanach 😉04-20170311_133500

Przebiliśmy się pod nasypem na drugą stronę torów, gdzie ostatnio na zwiadach dostrzegliśmy całkiem przyjemny wyschnięty rów, prowadzący właśnie do tych tuneli. Na pierwszy rzut elegancki do jazdy.05-20170311_133606

Jednak co jakąś chwilę pojawiały się przeszkody w postaci zwalonych drzew, czy porośniętych dziko krzaków. Jechać się jednak w większości da. Dojechaliśmy tym rowem do zbiornika pożarowego na Przycłapach. Dalej to już czerwony szlak.06-20170311_133828

Zanim wbiliśmy na czerwony szlak, z lewej strony pojawił się jakiś cień człowieka. A jednak nie, to cały człowiek i nawet znajomy. To Radek na trekkingu 🙂 Nie udało mu się dzisiaj nas uniknąć i został wciągnięty w grupę do dalszej jazdy 🙂07-20170311_134408

Dzisiaj plan był taki, że do Łaszewa tak jak teraz, a potem Bieniec, Kępa, Załęcze Wielkie, Stara Wieś, Rezerwat Węże, Bobrowniki, Przywóz, Kraszki i na Wieluń. Jednak przez bieganie po wodzie Doktorka musieliśmy skierować się po suche skarpety do Majki i Andrzeja. Na Andrzeja nie liczymy, bo pewnie Darek miałby piętę na kolanie, ale Majka na pewno coś wymyśli 🙂08-20170311_135811

No i faktycznie. Mały postój na herbatkę, Darek dokonał zakupu jednej pary, ale tak jakoś czuł się nieswojo, dokupił jeszcze jedną parę i rzekł: „no teraz to jest to, bo w jednej parze to się czułem jak w rajstopach”, na co Wołoszański od razu skwitował: „a skąd wiesz, jak to jest czuć się jak w rajstopach”? 😀 Suchą stopą mogliśmy przemierzać dalej zakątki ZPK, jednak już trzeba było przeprojektować trasę. Albo nie. Improwizujmy. Na Ogroble.09-20170311_144324

Dalej udaliśmy się cięciwą łuku Warty w kierunku Bobrownik, by prawie na końcu lasu odbić na kierunek Szczyty-Niżankowice.10-20170311_145940

I faktycznie, bez posiłkowania się mapą, mimo, że jesteśmy tu bardzo rzadko, a niektórzy wcale, trafiliśmy do Rezerwatu Dąbrowa w Niżankowicach. Jednak zanim tam dojechaliśmy, Doktorek wywąchał piękny uphill z prawej strony, mimo, że zagadywał o opieńkach w sałatce z jajkiem. Podjeździk naprawdę godny uwagi, więc jadąc tędy na Działoszyn na pewno o niego zahaczymy 🙂11-20170311_151556

Jesteśmy na skraju Rezerwatu. Wrócimy tutaj, jak się już wszystko zazieleni, bo klimat dość ciekawy, ale jeszcze nie ma czego pokazać oprócz nas 🙂 12-20170311_152010

Dotarliśmy do Niżankowic i stwierdziliśmy, że nudno będzie się turlać do Kamionu asfaltami. Przecięliśmy asfalt w miejscowości i trafiliśmy z powrotem na niebieski szlak. Na chwilę tylko, bo potem odjechaliśmy na Krzeczów i spenetrowaliśmy nasze stare strony z podjazdami i zjazdami, którymi dotarliśmy na ośrodek w Kamionie, a potem jeszcze nowo odkrytym singlem na downhillu i na most 🙂13-20170311_155758

Z Kamionu na Toporów i wąwóz na Opatów. Zawsze tutaj z górki, dzisiaj rewers 🙂 A niech się tłuszcz wypala i łyda pulsuje 🙂 W końcu wiosna idzie, trzeba budować formę 🙂14-20170311_160217

I znowu przed asfaltem zmyła, skręt w prawo, w równoległą 🙂 Zdziwiony Wołoszański, bo pewien, że prosto, musiał nas gonić po polu 🙂15-20170311_161117

Zapomnieliśmy wspomnieć, że dzisiaj wiało dość nieprzyjemnie, bo takim trochę arktycznym powietrzem i dość mocno. Odczuwalna przy tym wietrze około 0-2 stopni. Na powrocie cały czas w twarz, gębę, w ryj. Widać po wstążkach, że nie kłamiemy 🙂16-20170311_161400

Między Mierzycami a Kraszkami gdzieś w polach buduje się wielka chlewnia. Ogromna inwestycja i budowla, będzie trzeba uważać na wiatry, jak już ruszy 🙂17-20170311_162035

Z racji męczącego wiatru wbiliśmy w las, by dojechać do Przycłap. Rewersem historycznego już bike maratonu przebijaliśmy się przez błotnisty odcinek. Prezes stanął na chwilę, żeby uwiecznić klimat, a tu nagle sytuacja zawiera lokowanie produktu, bo bum! ibum! 🙂18-20170311_162713

A w oponkę przyłożył Sidi, a w Sidiego Wołoszański. Zadowoleni, że ho ho! 🙂 Karambol w środku lasu 🙂 Na szczęście dzisiaj nikomu nikt w wózek nie wjechał 🙂 Ale scenariusz z dzisiejszej jazdy jakby niektórymi momentami zdawał się przypominać ten WPIS 🙂19-20170311_162717

Z głównej w mniej główną, a potem w gównianą drogę, bo takie lubimy najbardziej, popędziliśmy na końcówkę, do Przycłap 🙂20-20170311_163029

W Przycłapach dojechaliśmy do asfaltu, ale po co asfaltem, jak można jeszcze poimprowizować i bokiem lasu dotarliśmy do skrzyżowania przy torach na Rudzie. Niestety niektórzy ludzie to totalne buraki, bo po drugiej stronie ulicy wysypisko, a za nami mnóstwo wyrzuconych śmieci w workach na skraj lasu. Zgłaszamy na mapę zagrożeń, bo nie potrafimy pojąć, że ktoś nie potrafi funkcjonować w społeczeństwie jak większość. Ale karma wraca i tego się trzymamy 🙂 Do następnego! 🙂21-20170311_164437

Menu

Facebook