Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

To już marzec!


Pogoda zaskoczyła dziś tak pozytywnie, że niektórzy nie dowierzając temu, co za oknem, przybieżeli jeszcze w zimowych kurtałkach. A dziś była idealna okazja, żeby zrzucić zimową wylinkę 🙂 Sobota i przejazd przez miasto rowerem – te dwa wątki sklecone razem to istny paradoks, bo pędzący najeźdźcy w swoich konserwach są gotowi nas porozjeżdżać 🙂 Wybieramy od samego startu z parku same boki, a urywając za miasto już na wstępie dajemy do zrozumienia, że kurtki zimowe, to kurtki zimowe 🙂 Zaraz paru zagotujemy… 😉01-20170304_131206

Przejazd na Rudę Berlinkiem i przecięcie przez ulicę wystarczyło, żeby para poszła, co zresztą udało się uchwycić na zdjęciu. Pogoda ideał po tej zniewieściałej zimie 😉 02-20170304_131427

Przejeżdżamy Długą w Rudzie i wbijamy w las, w naszą nowo odkrytą zimową porą leśną rajkę, ale może poeksperymentujemy? Wołoszański się przyznał, że pociskał tutaj za gówniarza na różowej ukrainie pod ramą, więc zna zakamarki. Losowo zatem wybieramy drogi 🙂 Co skrzyżowanie, to inna koncepcja 🙂03-20170304_132835

Jak widać, jeszcze nie ma tej kondycji, co by górą lub dołem przeskoczyć, jedynie bokiem cisną się jak totalni amatorzy 😉 No ale to dopiero pierwszy powiew wiosny, więc koło czerwca takie przeszkody bierzemy taranem 😉04-20170304_133055

Wołoszański dostał od prezesa pozwolenie poprowadzenia grupy, a że w tym roku dopiero trzeci raz na rowerze, to musiał się gówniarz wyszaleć i nie patrzył w tył, a z tyłu Jogiemu już się skóra odparzyła od zimowej kurtki i płatami odchodziła, więc dostał zalecenie ściągnięcia jednej i drugiej 🙂05-20170304_133416

Wołoszański z większością grupy po przecince leśnej szedł jak dzik w szkodę i za chwilę usłyszał, że prowadził grupę trzy razy: pierwszy, ostatni i nigdy więcej 😉 Odkryliśmy w międzyczasie sprytne przebicie się na drugą stronę torów pod torami, ale nie dowołaliśmy grupy z przodu i zostawiamy sobie to na następny przejazd tędy 🙂06-20170304_134419

Dzisiaj praktycznie wszystkie polne drogi były tak suche, tak ubite, że jechało się jak po stolnicy. Słońce robiło swoją robotę, a wiatr próbował robić swoją.  Nikt się jednak dziadem nie przejmował, bo śpiew skowronków nad polami pozwalał go ignorować 🙂 Nie wiadomo czemu kobiety z dziećmi na nasz widok uciekały do lasu 😉07-20170304_134902

Ktoś posiał plotę, że zima się jeszcze cofnie na koniec marca i wrócą srogie mrozy, to się cała Polska za wycinkę wzięła, żeby mieć czym palić 😉 Znowu co wioskę słychać było piły spalinowe, chyba promocja w biedrze była 😉08-20170304_140559

Dotarliśmy do naszej kaplicy. Andrzej oprawiał w prezbiterium balustradę do ambony, a na dole wysłuchiwał cierpliwie rad „fachowców”. Miał taki wielki gumowy młotek, ale bał się, że zrzucony może niekontrolowanie wrócić do niego, odbity od jakiegoś pustostanu 😉09-20170304_144039

Po nauczeniu Andrzeja kładzenia boazerii ruszyliśmy na łuk rzeki. Nasz dzisiejszy plan. Aha. Cegła Wyruszył do nas po 14 z Wielunia, więc czekaliśmy na niego w Przywozie. Dotarł i od razu pojechaliśmy spełniać się za rzeką.10-20170304_145446

Zjechaliśmy przed Madełami z konnego ślaku, by wjechać do nich od d.rugiej strony 🙂11-20170304_151449

Nawet zamieszkujące miejscowość pawie nie kryły zdziwienia na nasz widok. I również jak kobiety z dziećmi, chciały nas uniknąć. Pierwszy raz w życiu widzieliśmy jak paw lepiej pokonuje płot od kota 😉 Ps. Te na pierwszym planie to kury 😉 Pawi prosimy doszukiwać się na drugim planie 🙂12-20170304_151640

Sielankową drogą przy sielankowej pogodzie przejechaliśmy przez załęczański gród, a potem ścieżką biegową skróciliśmy przejazd do mostu. Zdecydowanie mniej trzęsie, niż tym pożal się Boże asfalcikiem, prowadzącym pod samą bramę grodu 🙂13-20170304_152703

Szutrami na Bukowce, a potem na Wieszagi. Jest nie do opisania, a jednak opisujemy 😉 Wieszagowe ranczo, niedługo wprosimy się tutaj na jakąś dobrą posiadówę 🙂14-20170304_155108

Zjeżdżamy do Ogrobli i chyba wszyscy myśleli, że do mostu i na Przywóz, a tu małe zaskoczenie, bo trzymamy się brzegu Warty po wewnętrznej łuku i kierujemy na Kamion. Kawałek asfaltu na Ogroblach to jeden z niewielu dzisiejszych na naszej trasie 🙂15-20170304_155606

Asfalt się skończył, pojawił się piaszczysty podjazd i od razu odsiał chłopców od mężczyzn 😉 No i mamy 6 obrażonych rowerów na swoich właścicieli 🙂16-20170304_155722

Nie jedziemy pożarówką, tylko małym skrętem, bo się okazuje, że ktoś tam jakieś ramy czasowe ma i musi się w nich zmieścić, jakieś smsy z pogróżkami już przychodzą, trzeba kontrolować zegarki od tej pory i docisnąć rower do podłoża 😉17-20170304_160424

Zawsze jednak znajdzie się czas na wspólne zdjęcie, sponsorowane przez jedynkę 😉18-20170304_160736

Małym singielkiem dobijamy do drogi na wąwozy i docieramy do mostu w Kamionie. To zdjęcie jest o wiele ciekawsze od eskadry przegrzanych rowerzystów na moście 🙂19-20170304_161317

Asfaltami pokonaliśmy Toporów, teraz czeka nas Golgota. Jest nieźle, niektórym forma wraca, a niektórzy nie chcą się spocić 🙂 Nie ma w marcu lepszej pogody niż ta, która trafiła nam się dzisiaj 🙂20-20170304_162407

Za Golgotą przebijamy się przez centrum Kraszek i ścinamy w stronę Przycłap, zamiast jechać założoną wcześniej szutrówką na Wierzchlas. Tutaj też jest fajnie i bardziej ciekawie. Droga nieciekawa, ale jazda po polu zdaje się sprawiać większą frajdę 🙂21-20170304_164214

Od jakiegoś czasu nasz lider od asfaltów i szutrowych roadów Radek zdaje się coś utykać na któreś koło. Okazało się, że wyrwał jakąś szprychę po drodze, a podobno dwie, a potem miał co chwila dymanko. Mówi, że nie będzie zmieniał gumy, tylko podyma jeszcze w starej. Jakoś dotrwał do końca, ale powietrze uchodziło z niego w oczach 😉 22-20170304_165629

Z Przycłap na krzyżówce aż się prosiło o przejazd i w leśną, ale ten czas… ten czas! Gonił. Już 17, więc szybki strzał asfaltem i chwila moment byliśmy na zemście na rowerzystach, zwanej ścieżką rowerową w Rudzie.23-20170304_170233

Kiedy czule się obściskiwaliśmy na do widzenia, a Radek dymał w tle, nagle jak pocisk nadjechał Krzyś Eliminator. Legenda głosi, że gonił nas od samego Wielunia, ale on miał inny scenariusz 🙂 Coś tam gadał o wspólnym zdjęciu na koniec, że niby był z nami, czy na odwrót 😉24-20170304_171358Jutro też jest dzień, pogoda podobna, więc też kręcimy! 🙂

Menu

Facebook