Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Banda rzeźników i źródła Świętego Floriana


Kolejna niedziela za nami, jeśli chodzi o rower. Zima trzyma, ale jeszcze chwilę podobno, zaraz będziemy taplać się w błocie. Tymczasem dziś na minusie z niekoniecznie przyjemnym wiatrem… no to jedziemy!

Dzisiaj chętnych było dość sporo, ale przyjechali panowie z rzeźni i już było wiadomo od samego początku, że nie uda się przetrwać całej trasy. Dojechaliśmy do Wierzchlasa pod wiatr i tu nastąpiło przegrupowanie. Wielbiciele szosy zostali przy asfaltach, bo zarżnęliby nas jak watahę schorowanych i starych wilków, ale ukradli nam naszego treneżerzuńcia. Albo raczej sam zatęsknił do szosy i minionych lat, jak ścigał się z najlepszymi 🙂01-20170212_112927

Rzeźnicy pognali sobie i my sobie. Grupa nam się nieco uszczupliła, ale nie płaczemy, mimo wiatru w oczy 🙂 Do lasu, tam nie będzie wiało. Tak by się mogło zdawać.02-20170212_114319

Akurat jechaliśmy drogą, w której utworzył się korytarz powietrzny i cały czas słabiej bo słabiej, ale czuć było niechcianego kolegę.03-20170212_114948

Zjechaliśmy dzisiaj przy stawie z budkami lęgowymi, który odkryliśmy na jesień. Zimą też ma swój mistyczny klimat. Tafla zamarznięta, ale nie ryzykujemy, nie mamy kąpielówek 😉04-20170212_115209

Tam za Doktorkiem na końcu stawu jest asfalt i wyczajona przez nas ostatnio droga wyjazdowa ze szlabanem, co sugeruje, że tu jest droga, albo przynajmniej ścieżka. Jedziemy.05-20170212_115221

Malowniczy krajobraz, ścieżka faktycznie była, ale a to za chwilę zniknęła, by pojawić się za zwalonym drzewem znów, a to trzeba było improwizować między krzakami 🙂 W każdym razie idealny teren pod MTB.06-20170212_115307

Wyjechaliśmy na asfalt i skierowaliśmy się znów pod wiatr, na Kochlew. Dojedziemy na źródła asfaltem, by wrócić sobie pięknym singielkiem. Marek dzisiaj testował swojego składaka. Coś tam z przerzutkami nie do końca poszło, ale nie ma się co przejmować 😉07-20170212_120402

Jesteśmy u źródła. Albo raczej u źródeł. Wieść gminna niesie, że przyszła się tu nażłopać wody krowa, ale była tak łapczywa, że została pochłonięta przez niewinnie wyglądające rozlewisko.08-20170212_121432

Nie wiadomo z jakim litrażem na godzinę mamy tutaj do czynienia, ale są to ogromne ilości wody, patrząc na jedno z kilku tych buzujących miejsc.09-20170212_121447

Jak byliśmy tutaj latem, to rozlewiska nie było, jedynie mała kałuża i strumyk oddający wodę do rzeki. Teraz ujście przymarzło, więc zrobił się klimat zalanych drzew jak w minionym stawie z budkami lęgowymi po drugiej stronie rzeki. Piękne miejsce.10-20170212_121533

Po małym postoju wracamy na Krzeczów. Rewelacyjnym singlem przy samym brzegu rzeki. Dzisiaj trzeba uważać, bo zdarzają się miejsca lekko oblodzone, a jak wcześniej pisaliśmy, nie mamy kąpielówek 🙂11-20170212_122539

Z Krzeczowa drugą stroną rzeki i jednym z naszych ulubionych leśnych duktów w górę rzeki deptamy do Kamionu. Marek na stojaka, bo się okazało, że mu z dampera uszło powietrze. Coś ta zima nie jest zbyt łaskawa do naszych sprzętów, dlatego mogłaby już sobie pójść w . albo jeszcze głębiej 🙂12-20170212_123136

Co prawda widoczki takie jak ten są miłe dla oka, ale w sumie to chyba już wolimy, jakby tu było zielono 🙂 Podobno nadchodzi jakieś ocieplenie i jest nadzieja, że będzie błoto 🙂13-20170212_123331

Dojeżdżamy do Kamionu, gdzie Marek parę chwil temu poszedł bokiem jak stary drifter i to dobrych parę metrów 🙂 Wybronił się, bo trening czyni technikę i mistrza 🙂 Niestety za mostem musieliśmy się pożegnać, Marek poleciał szosą na metę, a my z Doktorkiem jeszcze na Przywóz, na herbatkę i ciasteczko do Andrzeja 🙂14-20170212_124330

Trochę wyjechani przez rzeźników na początku wyprawy kręcimy z wiatrem w stronę domu. Droga z Przywozu na Łaszew to dzisiaj jedno długie lodowisko, miejscami jedynie słońce dogrzebało się do gruntu. Jednak dzięki radzeniu sobie w takich warunkach nie było mowy o wywrotce.15-20170212_133219

Pokonaliśmy Łaszew i pada pytanie, czy za Strugami w stronę lasu będzie przejezdne? Czy bierzemy alternatywę na Jajczaki? Zjazd z asfaltu na pole celem sprawdzenia pokrywy śnieżnej i już wiadomo. Nasze lekkie i powabne jak piórka osoby nie zapadają się 🙂 Więc Strugi i ryzyko. I faktycznie. Droga nieprzejezdna, tylko nasze stare ślady w korycie, a my spokojnie czmychamy górą 🙂 Ktoś już tutaj tędy jechał, ale zdecydowanie lepiej jedzie się po świeżym, niż po czyimś śladzie, chyba że ma się balony jak Doktorek 😉16-20170212_135205

Jedna długa prosta w przycłapskim lesie, więc jest jeszcze chwila na nacieszenie się zimowym, leśnym klimatem. 17-20170212_140045

Za przejazdem kolejowym odkrywamy nowy wylot z lasu, gdzie wcześniej były gęste zarośla i wysokie trawy. Jest szansa, że ta droga zostanie już na stałe, ale okaże się to wiosną, jak wszystko wystrzeli w górę 🙂18-20170212_140607

No i znowu prawie 5 dych w terenie pękło 🙂 Byle do następnego! 🙂

Menu

Facebook