Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Syberyjskie klimaty i zniesmaczony Bogdan


W takich warunkach, jakie teraz panują za oknem, ciężko wykręcić w terenie więcej, niż 50km. Dzisiaj był taki plan, ale trochę brakło. Mimo wszystko jakość jest dla nas priorytetem, a nie ilość 🙂

Odjeżdżamy od nudnych betonów Wielunia. Czas na przygodę! 😉 Dzisiaj wieje strasznie, dlatego trasa wybrana starannie, żeby tylko chwilowo mieć pod syberyjski wiatr. Na razie mamy z boku 🙂01-20170211_130815

Tu już sadzi prosto w facjaty, ale kominiarki dają radę. W ogóle ciuchy spisują się rewelacyjnie, a windstoper na taką wietrzną jak dziś pogodę, to podstawa.02-20170211_131506

Minęliśmy Rychłowice i Parcelę Kamionkę, by z bocznym wiatrem skierować się na Popowice. No można by przysiąc, że tu droga była zawsze! Na szczęście jest od wiatru i zmiennych temperatur tak zmarznięta tafla śniegu, że spokojnie możemy jechać polem, nie zapadając się. Oprócz Bogdana. Bogdan dzięki swej masie badał głębokość śniegu za każdym przekręceniem korby 😉03-20170211_133700

W sumie to się razem z Kiczym dobrali, tylko prezes i Doktorek letkie chłopaki na porządnym ogumieniu tańcowali lekko, jak w balecie 🙂04-20170211_133855

Skoro z Parceli na Popowice już był problem z drogą, a zakładaliśmy, że może dopiero nastąpić za Grębieniem w stronę Dzietrznik, to musieliśmy zakładać najgorsze. Niestety to sezon zimowy, a często myślenie letnie, że przecież tutaj jeździliśmy 😉05-20170211_134945

I faktycznie. Za kościółkiem w Grębieniu droga też postanowiła, że się zakryje kołdrą śnieżną. Tu generalnie w sezonie ciepłym jest lekki wąwóz, więc pokrywa śnieżna leży tu grubości rzędu 50cm. Jedziemy lekko, jak po maśle. Tylko Bogdan wchodzi nożem w masło i grzebie i wierci 🙂06-20170211_140011

W oczekiwaniu na cięższą resztę grupy podziwiamy ścieżki saren, które spacerują w poszukiwaniu pożywienia. Dzisiaj natknęliśmy się na jedno ogromne stado, które z reguły w ciągu roku składa się na kilka mniejszych. Spokojnie można by rzec, że było ich a ze szterdzieści 😉07-20170211_140524

Wjechaliśmy w Dzietrzniki, potem minęliśmy Budziaki i skierowaliśmy się – musicie wierzyć na słowo – szutrówką w stronę Kałuż.08-20170211_141902

Jeden z niewielu odcinków na dzisiejszej trasie znowu pod wiatr, od Kałuż do Kałuż. Odczuwalna momentami a z -15. Wieje około 30-50km/h.09-20170211_143436

Dojeżdżamy na źródełko objawienia. Darek sprawdza, czy woda jest mokra. Jest 🙂10-20170211_144716

Baczność! 🙂 Ekipa w komplecie na tle podmarzniętego stawiku, utworzonego z wód źródełka. Drewnianego papieża nadal nie ma, czyli ktoś go zajumał i pewnie stoi gdzieś w ogródku.11-20170211_145012

Ze źródełka zawinęliśmy na Dzietrzniki, by potem faktycznie zaliczyć Syberię.12-20170211_150020

Do Syberii jeszcze kawałek, ale jadąc pod wiatr da się ten klimat odczuć dużo wcześniej.13-20170211_150513

Jest i Syberia. Mieliśmy jechać trochę inaczej, ale wybraliśmy trasę dla cięższego taboru, bo tam nie wszyscy mogliby przejechać 😉14-20170211_151312

Od Bieńca na Pątnów brak drogi, więc każdy wybiera sobie dowolną technikę. Jedni dołem, drudzy górą.15-20170211_153151

Jeszcze inni też górą po drugiej stronie wąwozu, w którym zawsze była droga, a jeszcze inni wolą się zapadać w śniegu 😉 Bogdan w końcu stwierdził: jestem zniesmaczony dzisiejszą wyprawą, bo ciągle się zapadam 🙂16-20170211_153338

Minęliśmy Pątnów i kierujemy się na Kamionkę. Czas się kurczy 🙂17-20170211_154926

Nowo poznaną drogą wracamy równolegle do tej, której dzisiaj brak. Na Rudę.18-20170211_155756

Nie w tę mańkę skręciliśmy i zrobiło się trochę jak w wietnamskiej dżungli, więc Doktorek postanowił, że sobie poczeka na resztę ekipy leżąc 😉19-20170211_160129

W pięknym klimacie zimowego zachodu dojeżdżamy do Rudy. W końcu z wiatrem 🙂 Aż 500 metrów 🙂20-20170211_161104

Naszą wielbioną ścieżką rowerową wjeżdżamy do betonowego Wielunia. O! Jakiś geniusz postawił znak na ścieżce rowerowej! 🙂 Ciekawe, czy to ten sam, który stawiał znaki na tej samej ścieżce, jak była budowana, by potem je powycinać i przenieść za pas ścieżki 🙂21-20170211_162034

Menu

Facebook