Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Perypetie Sidiego


Dziś założenie bardzo ambitne, bo do Wierzchlasa, dalej na Piechów i wskakujemy na szlak EWI, a dalej ciągniemy do Osjakowa, przebijamy się na drugą stronę rzeki i przez Felinów i Kochlew na powrocie zahaczamy o Źródła Świętego Floriana. Jest jedno małe „ale”… w sumie, to jak się okaże, będą dwa „ale”… Ale od początku, bo dziś krótko, więc i relacja krótka 🙂

Nadeszło przez wielu upragnione ocieplenie, co prawda trzydniowe, bo od wtorku dalej mrozi, ale jest to jedna z niewielu okazji tej zimy, gdzie możemy wytaplać się jak warchlaki w pośniegowym błocie 🙂 Ruszamy na Wierzchlas. Trasa Czereśniowa całkiem całkiem, lawirujemy w koleinach, na zmianę śnieg, lód, woda, błoto 🙂 01-20170204_133307

Niestety mamy wiatr w twarz, lub co kto ma zamiast niej, i to taki dość nieznośny. Pojawiło się pierwsze „ale”. Już mamy weryfikację trasy, że dzisiaj nie ukłujemy zamierzonego śladu. Wieje niemiłosiernie. Byleby do lasu za Piechowem, bo tam już będzie błogo. Trasę przeplanowaliśmy, lecimy na Łykowe, potem na Krzeczów, by zobaczyć, jak wyglądają źródła zimą.02-20170204_135008

W lesie spokój i cisza, jednak im bardziej rozjeżdżona droga, tym bardziej ślisko. Jednak to już nie jest takie samo lodowisko, jak ostatnio, chociaż dupska nam latały 🙂03-20170204_140425

Już prawie dojeżdżamy do niedawno odkrytego stawu z budkami lęgowymi, o którym pisaliśmy tutaj, kiedy to Sidi nagle zatrzymał się i zaczyna coś grzebać. Wyciąga co chwila coś z plecaka, a to chowa, a to grzebie przy rowerze. Zawróciliśmy z Darkiem zobaczyć, co się tam powyprawiało 🙂04-20170204_140952

Patrzymy i nie dowierzamy: Sidiemu urósł wąs z jednej strony! 😉 Jednak przypatrując się bliżej okazało się, że usmarował się bidok próbując naprawić coś, co dzisiaj nie było możliwe, tym bardziej w lesie. Zatarł łożysko w suporcie i tak się korby blokowały, że kręcić się nie dało. I to jest to drugie „ale”. Z uśmiechem na ustach zaczął się dobierać do środka 🙂05-20170204_141414

Po usunięciu części martwych organów z suportu jakoś udaje się skręcić korby na tyle, żeby można było jechać. Wybieramy więc najkrótszą i najszybszą z możliwych tras, żeby dojechać jak najbezpieczniej do domu. Ścinamy las, wyjeżdżamy zaraz na asfalty wiejące czym? Tak tak… nudą! 🙂06-20170204_142118

O jak nudno, o jak monotonnie… każdy przysypia 🙂 Dojeżdżamy do Wierzchlasa, gdzie jeden cymbał na dolnośląskich rejestracjach strąbił nas na skrzyżowaniu. Uchowaj Boże od takich jeleni na drodze, co to wypuszczają się z rodziną w Polskę bez znajomości podstawowych przepisów: jazda rowerami obok siebie jest dozwolona, trąbienie na rowerzystów na skrzyżowaniu to złamanie przepisów, bo co? Chciał nas wyprzedzać na krzyżówce i w dodatku na zakręcie? 🙂 Nie zatrzymał się, nie chciał doznać oświecenia 🙂 No ale cóż… idiotów nie sieją, sami się rodzą 🙂07-20170204_142824

Ale uciekamy w teren, bo chcemy uniknąć konfrontacji z kolejnym kretynem za kółkiem 🙂 Mamy się cieszyć jazdą, a nie przejmować się, czy nam jakiś łykendowiec nie wjedzie w tylne koło. O właśnie. Tylne koło. Jedzie sobie taki Sidi przodem, Darek siedzi mu na kole, Sidiego zarzuciło w zaspie i stanął, a tu Darek jak mu nie przyłoży w tylną przerzutkę… co prawda Darek ma u siebie balony 2.8, więc Sidi odbił się jak ping-pong, ale żeby nie było, że obeszło się bez strat. Sidi to dziś straceniec 🙂 Podczas kolizji strzeliła mu linka od tylnych przerzutek 🙂 08-20170204_144308

W mrocznym, hitchcokowskim klimacie aleją Czereśniową kierujemy się – chciałoby się rzec: z wiatrem, ale ustał jak zawsze się odwracamy plecami do niego – na Wieluń. Sidi ciągnie jak na ostrym kole, w jego tle Darek, który woli chuchać na zimne, żeby biedny Sidi cały do domu dojechał 😉 Nie podpuszczamy go: ale nie złapiesz gumy? 😉09-20170204_144424

Przy budowie w środku pól przeprawiamy się przez rzekę błota i drugą stroną Czereśniowej po rozjeżdżonej łące gramotnie turlamy się do Wielunia.10-20170204_145244

Przy okazji zostawiamy za sobą na śniegu rdzawe ślady. Dziwnie to wygląda 😉11-20170204_145349 W końcu asfalty, cywilizacja, Sidi cały i zdrowy prawie zakończył dzisiejszy wypad, czego nie można powiedzieć o jego rowerze 🙂 No ale takie sytuacje też są potrzebne, żeby nie było za nudno 🙂  13-20170204_150813

Do zobaczenia jutro? 🙂

Komentarze

Menu

Facebook