Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Technika, nie dystans!


Doświadczyliśmy, że o tej porze roku jazda rowerem to maksymalnie 3 godziny. Mniej więcej po tym czasie, nie wiadomo, jak bylibyście ubrani, organizm zaczyna się wyziębiać. A dziś dodatkowo było tak ślisko, że zamiast roweru można było spokojnie wziąć łyżwy 🙂

Po tym, jak mróz sobie na chwilę poszedł, zrobiło się mokro, przyszedł dziad z powrotem i tak parę razy z rzędu. Przez co na bocznych drogach zrobiło się lustro. Na szczęście tylko na tych bardziej uczęszczanych. Na tych przejechanych parę razy z kolei można było jechać bezpiecznie.01-20170128_132440

Plan był początkowo taki, żeby zrobić naszą stałą trasę za rzekę, ale po ocenie nawierzchni doszliśmy do wniosku, że czasowo nie ogarniemy tematu bokami w 3 godziny, bo jedzie się dziś strasznie, albo jedziemy asfaltami, ale umieramy z nudy.  Chcemy jeszcze pożyć, więc w Wierzchlesie przeprojektowanie trasy i uderzamy na przycłapskie lasy. Skorupa śnieżna na polach miejscami jest tak przemarznięta, przewiana i mocna, że spokojnie można jechać nawet po kilkudziesięciocentymetrowym śniegu, praktycznie nie zapadając się. A może to po prostu lekkość bytu? 🙂02-20170128_133507

Zanim dojechaliśmy do Wierzchlasa, to trochę czasu jednak minęło. Nie jest łatwo, nie zrobimy dzisiaj dystansu, ale polepszymy na pewno technikę. Jak wrócimy z pełnym uzębieniem, to będzie to dobra lekcja i dowód na to, że naprawdę już coś potrafimy 🙂03-20170128_133937

Wystarczy spojrzeć na poniższe zdjęcie. Rzeźnia. Uczucie, kiedy jedziesz po lodzie i jakiś niewidzialny dziad ciągnie cię za przednie koło w bok jest nie do opisania. Panika w oczach, gorąco na całym ciele i myśl, na którą stronę  wyjedziesz się 😉 W takich sytuacjach najlepiej jechać po śniegu, ale w tym przypadku nie ma opcji, bo ktoś już tutaj przechodził bokiem i zostawił buty 🙂04-20170128_135609

Nawigator dzisiejszej trasy jechał z tyłu, ale z racji panicznego strachu przed wywróceniem się, nie był w stanie wydusić z siebie żadnego słowa – oprócz siarczystych przekleństw oczywiście – żeby dać kolegom znać, że skręcamy w lewo 😉 05-20170128_135721

Film nakręcony z nadzieją, że któryś się położy, ale zachowawczość, technika i różne sposoby hamowania sprawiły, że tylko dało to dowód, jacy jesteśmy znakomici 🙂

Po nakręceniu i skręceniu właściwie we właściwą drogę, Kiczy stwierdził, że tu też jest rzeźnia, bo sam lód.  Dlatego pomińmy niecenzuralne wypowiedzi między nami  i napawajmy się widokami księżycowymi z kopalni piasku w Wierzchlesie 🙂06-20170128_135940

W pełnym słońcu było pięknie, jeśli chodzi o temperaturę, ale wjeżdżając do lasu od razu daje się odczuć zmianę temperatury. Niestety na minus. I to sporo, o jakieś odczuwalne parę stopni. Jak to mawiał klasyk Robert Górski w jednym ze skeczów: „zimą, jak jest zimno, a nie ma wiatru, to jest ciepło”. Coś w tym jest 🙂07-20170128_141554

Pozostało nam się błąkać po przycłapskich lasach w mrozie i przebijającym przez korony drzew, oślepiającym słońcu. Oczywiście żeby nie było za łatwo, dorzucimy jeszcze dobrze wyjeżdżoną i wyślizganą nawierzchnię tej pięknej leśnej drogi, gdzie jakiś leśny dziad co chwila łapał nas za przednie koło, powodując, że błędnik dzisiaj był oprócz zwieracza najbardziej napiętym organem, jeśli da się go napiąć oczywiście 😉08-20170128_142020

Po hardkorowym, lodowym odcinku czas na mały odpoczynek. Uwierzycie, że w środku lasu ktoś dla turystów postawił parę ławek i tablicę z informacją o tym, jak zachowywać się w lesie itp.? A wiecie co jest najlepsze? Że rozdziewiczyliśmy te ławki 😀 Pewnie nikt tu nigdy nie siedział 🙂 Ale projekt poszedł i musiał zostać wykonany 🙂09-20170128_142612

Tu może nawierzchnia nie świeci jak psu pewna część ciała, ale uwierzcie, że znowu dziad leśny dawał o sobie znać.10-20170128_142847

Na szczęście znaleźliśmy taką dziewiczą ścieżkę, którą zaledwie przeszło parę osób prowadząc dwa rowery. Prowadząc? 🙂 Eeee… 11-20170128_144444

My nie bierzemy pod uwagę prowadzenia rowerów. No chyba że wtedy, kiedy nikt nie widzi i nie robi zdjęć. Dla potrzeb relacji wszędzie prawie jest przejezdnie 🙂 Chociaż… zaraz się okaże, czy do końca 🙂12-20170128_144544

Pokręciliśmy się po przycłapskim lesie, ale jednak w lesie zimno, do słoneczka zatem! Do naszej drogi przy ścianie lasu Ruda-Kamionka. Dojeżdżamy po słabo wyjeżdżonych śladach i widok nas przytłoczył. Nie ma drogi. Śnieg kopny, jechać się nie da. 13-20170128_145803

Trzeba wrócić parę metrów wstecz i równoległą leśną potoczyć się w stronę dzikiego wysypiska w Rudzie. Tutaj też ledwo przejeżdżone, ale takimi drogami dzisiaj najbezpieczniej. Zaraz dojedziemy do drogi na Rudę.14-20170128_145811

No i dojechaliśmy… ktoś też próbował się tędy przebić. Bezskutecznie. Na szczęście zaraz obok była wyjeżdżona droga, którą jechaliśmy pierwszy raz, całkiem fajna i łącząca nasz stały szlak starego koryta bike maratonu. Zimą, kiedy wszystko przykryte jest śniegiem, drogi i las wyglądają zupełnie inaczej. Mamy nadzieję, że ta droga nie jest sezonowa, bo naprawdę była bardzo przyjemna w jeździe. Na pewno jeszcze tam przejedziemy.15-20170128_150109

Podsumowując: było dzisiaj parę gleb, ślizgów, wydmuchnięć roweru spod rowerzysty, ale ogarnęliśmy to wszystko z kompletem zębów 🙂 A tymczasem dziękujemy za uwagę i do następnego 🙂 Ale zimo… idź już sobie 🙂

Menu

Facebook