Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

3 kruli i Radek na trekkingu, czyli wszystko z nami ok przy -10 stopniach


Zima

Czekaliśmy długo na taki dzień. Na ten dzień. Na taką pogodę, na to, żeby się sprawdzić i sprawdzić, jak zachowują się ubrania narażone na takie warunki.

Wcześniej umówiliśmy się na grupie na dzisiejszy wyjazd, ale dla przekory raczej wrzuciliśmy też info na facebookowym fanpage. Wiedzieliśmy, że jedziemy w trzech, w końcu dzisiaj trzech kruli 🙂 A tu nagle przyjeżdża nowa twarz. Radek. Na trekkingu. Pierwsza myśl: o Boże, chłopie utopisz się nam w tych zaspach 🙂 Ale widać, że zawodnik twardy, chociaż od razu zaznaczał, że jak będzie zostawał, to mamy nie czekać i nie psuć sobie zabawy. Dopasowujemy sobie jeszcze powietrze w kołach, bo dzisiaj to aż się prosi o jazdę na lekkim kapciu i ruszamy.01-20170106_1104070

Ogólnie czuć arktyczny wiatr, ale w słońcu i z wiatrem w plecy jest całkiem fajnie, nie czuć tych -10 stopni. Czuć za to, że nie wszędzie da się jechać, jak zazwyczaj 🙂 Jak widać, śnieg jest na tyle kopny, że spokojnie służy za stopkę w rowerze 🙂02-20170106_111406

Nie ma co się klepać śliskimi asfaltami, tylko od razu skręcamy za przejazdem z POW wzdłuż torów. Po dojechaniu do wysokości grodu widoradzkiego droga była bardziej ubita i zrobiły się cywilizowane warunki. Wiatr mamy z lewej. Na razie go nie czuć.03-20170106_111911

Skosem na Olewin, by  stamtąd bokiem przejechać przez Wierzchlas i ruszyć na Kraszki. Kawałek asfaltu pod wiatr dał nam do zrozumienia, że dzisiaj pod wiatr jest jednak ekstremalnie i odczuwalnie te zapowiadane -15. Na szczęście i nasze pocieszenie taki wiatr w twarz będziemy mieli dopiero na powrocie, czyli od kościoła w Łaszewie aż do lasu za Strugami i potem od rudzkiego lasu do cmentarza. Ale damy radę.04-20170106_115633

W Kraszkach trafiliśmy akurat na ludzi wychodzących z kościoła po mszy. Chyba wszyscy się przeżegnali na nasz widok 🙂 W miarę ubitą drogą na Golgotę. Wiatr w plecy, więc go nie czuć. Umówiliśmy się na dziś z ekipą z Działoszyna na moście w Kamionie o 12, ale z racji trochę kopnego śniegu w paru miejscach trasa się wydłużyła czasowo o jakieś 20 minut.05-20170106_121512

Jesteśmy. Rzeka zaczyna zamarzać, robią się coraz większe kry, które pewnie niedługo połączą się w jedną, zbitą masę. My też łączymy się w jedną masę i ruszamy dalej na Syzyfową Górkę. Chłopaki mówią, że właśnie stamtąd jadą i warunki średnie do jazdy. Zobaczymy. W końcu nie jesteśmy na szosówkach 🙂06-20170106_123126

Faktycznie jest trochę śniegu, ale tragedii nie ma 🙂 Nawet Radek na tej swojej hace spokojnie daje radę. Warto wbić w lasy tą porą roku właśnie dla takich widoków. Jest pięknie!07-20170106_125242

A tu próba jazdy z jedną ręką na kierownicy 🙂 Całkiem nieźle idzie 🙂

Działoszyn team oznajmia, że muszą się ewakuować do siebie, więc na s-krzyżowaniu, przy którym stał krzyż wspólne foto, gdzie prezes wywinął orła. Wołoszański rusza na pomoc, tylko pomyliły mu się kończyny 😉08-20170106_130227

Jedziemy! śnieg! Dużo śniegu! I Radek na trekkingu! Można? Można! Zawstydzał nas miejscami, dlatego upubliczniamy to nagranie! 🙂 Nieodpowiedni rower to słaba wymówka jak widać 🙂 Odpowiednie nastawienie, a reszta sama przyjdzie 🙂

Rozjechaliśmy się: oni prosto na Bobrowniki, my na Wieszagi. Ktoś po większości duktów leśnych poprzecierał nam szlaki autem i było trochę łatwiej, ale i tak dość wymagająco.09-20170106_132001

Wieszagi. Piękne miejsce o każdej porze roku. Lubimy tutaj jeździć bo to jedno z naszych ulubionych miejsc. Środek Wielkiego Łuku Warty.10-20170106_132632

Z Wieszagów już tylko parę minut dzieli nas do rzeki i Przywozu. Warta. Na moście słychać, jak niektóre kry tracą swój żywot rozbijane o filary mostu. Ale dają za chwilę całej rzece radę. Do niedzieli powinna być skuta.11-20170106_133317

Obowiązkowy wjazd do baru i wpis w karcie meldunkowej. Gorąca herbata z cytryną na poprawienie i tak dobrego humoru, tylko Majka jakaś taka podziębiona, a Andrzej poszedł na 15 minut przed dwoma godzinami obejrzeć sanie w stodole 😉 Po krótkim postoju ruszamy na powrót.12-20170106_134413

Szlak Przywóz-Łaszew dość mocno rozjeżdżony, więc jedzie się gładko, dziury też jakby mniejsze. Wiemy, że od kościoła w Łaszewie się zacznie…13-20170106_140908

Od kościoła faktycznie wiało dość mocno, lecz to nie był ten problem… problem zaczął się od ostatniego domu w Strugach w stronę lasu. Nasz jeden z najczęściej uczęszczanych szlaków z lekka zasypany. Wołoszański coś tam krakał, że może być nieprzejezdny, ale prezes myśli takiej nie dopuszczał. Widać zresztą, że to Wołoszański puścił się pierwszy na ochotnika. Był plan przez 2 sekundy, żeby zawrócić do asfaltu, ale umarł, zanim jeszcze został wypowiedziany 🙂14-20170106_143055

Idziemy i idziemy. Jechać się tu nie da. I jeszcze wiatr w pysk. Za co? Się pytamy. Widoki próbują zrekompensować nam marszrutę w stronę lasu.15-20170106_143216

Jeden smok z wielkim wysiłkiem próbował przetrzeć szlak, jednak było tak ciężko, że w pewnym momencie skapitulował. Jeszcze tylko Wołosz i gdzieś tam z tyłu Darek próbują dzięki oponom przedzierać się po śladzie. Radek dalej na spacerze.16-20170106_143741

Po przekopaniu się przez tony śniegu dojechaliśmy do lekko przetartej drogi, którą już zdecydowanie lepiej się jedzie, chociaż poprzedni kawałek zabrał nam sporo wysiłku.17-20170106_144548

Końcówka od przejazdu kolejowego w lesie dołożyła do pieca. Znów niektórzy prowadzili, zwłaszcza na singlu aż do wylotu z lasu. Odcinek od Strug do Rudy dziś mentalnie nas zniszczył. Wszyscy jednogłośnie stwierdziliśmy, że o godzinę za długo. Mało tego: ubrania co prawda spisały się wyśmienicie, ale wyobraźcie sobie, że każda warstwa oddycha i ostatnią jest kurtka… która jest mokra i wypycha pot ze spodnich warstw. Trochę się tego nazbierało przez kopanie się w śniegu na ostatnim odcinku, od wylotu z lasu w stronę Rudy mieliśmy już zamarznięte kurtki. Czuliśmy się jak rycerze w zbrojach, bo ciężko było łokcie pozginać 🙂18-20170106_151055

W każdym razie podsumowując: jazda 50km w temperaturze -10, słońcu, wietrze, śniegu, lesie, dała dzisiaj frajdę. Do Strug 🙂 Potem umieraliśmy jeden po drugim 🙂 Ubiór na taką wyprawę: brubeck thermo, brubeck extreme merino, winter jacket rowerowego, majtki termo, spodnie ocieplane, para skarpet poli, dwie pary merino, buty, ocieplacze, rękawiczki polar, kominiarka, czapka rowerowego. Wszystko spisało się rewelacyjnie. Dziękujemy za dzisiaj, mimo, że było ciężko w paru momentach, to daliśmy radę doskonale 🙂 A Wy jak tam zmarzluchy? 🙂

Komentarze

Menu

Facebook