Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 
Sortowanie wg:
Widok:

Archiwum roku: 2016

http://rowerowywielun.pl/wp-content/uploads/2016/10/30-20161002_160429-960x540_c.jpg

Zakończenie, rozpoczęcie sezonu i urodziny Rowerowego Wielunia


Witajcie! Wiadomość o dzisiejszej jeździe poszła na fejsie, trochę do Radia Ziemi Wieluńskiej i nieustannie do wiadomości wszystkich, do których dało się dotrzeć. Skromnie, bo 30-osobową ekipą zebraliśmy się przed Starostwem. Dzisiaj kończymy sezon letni, otwieramy zimowy i obchodzimy pierwsze urodziny Rowerowego Wielunia.

http://rowerowywielun.pl/wp-content/uploads/2016/10/10-20161001_160828-960x540_c.jpg

Szachownica


Dzisiaj trasę podstanowił wytyczyć Tomasz, zwany Wołoszańskim. Niby na 75km przez Parzymiechy, Szachownicę i Węże, ale co z tego wyjdzie, to zobaczymy. To jest jego pierwszy raz.
Początki ambitne, zjazd z głównej trasy na jakieś przeory i w ogóle. Jedziemy. Tyły już syczą. Ale skoro koło się kręci, znaczy, że jechać się da.01-20161001_140634

Minęliśmy Strugi a dalej asfaltem w stronę Łaszewa. Wieś tańczy i śpiewa, śmieci też wywozi, a potem się dziwi, że mandat im grozi. Tu jest jak widać górka buraczana. Same buraki i wieśniaki swego dobytku się wyzbywają, miejsce zgłoszone na policję i mamy nadzieję, że takie k.wy (krzewy) będą sowicie nagrodzone i wyrwane.02-20161001_141600

Dalej sobie pojechaliśmy na wąwóz Królowej Bony. Zjazd dość trudny  i najlepsi w grupie na pełnej k.rulewnie mieli problem z utrzymaniem konia.03-20161001_142731

A dalej na skrót przez wodę abo strumyk, bo Spychała Wołoszańska chciała piaskami, co wiązałoby się z dwudniową wycieczką.04-20161001_143903

Podobno jechali  z nami mężczyźni, co widać na zdjęciu, chociaż w tle widać bardziej sklep, który mieliśmy zdobyć jako pierwszy postój na trasie. Okazało się, że tu dopiero można zrobić zakupy w marcu, bo sklep od 1 października do 1 marca jest zamknięty. No żendada.05-20161001_145920

Wracając do naszego szlaku wytyczonego przez najwyższego: nie poszło. To znaczy poszło, bo nie jechało. Skrótem, ale szło i nawet było jakieś zadowolenie. Początkiem był najazd na krula, który temat chciał skrócić.06-20161001_151440

Ale sam wystrzelił do przodu, bo ślad w lesie zgubiwszy trzeba odnaleźć. Porzuciwszy rower i pobiegniwszy w stronę śladu zobaczywszy, że Spychawszy ślad wytyczywszy jak totalny amator, więc wróciwszy do grupy i pokazawszy zdjęcie dalszej rajzy i stwierdziwszy, że Tomawszy jest amatorszczy, wróciliwszczy na prawidłową drogę.07-20161001_151759

Minąwszy miejscowość pojechaliśmy w stronę prawdziwego spoczynku. Mało tego: pod wiatr.08-20161001_152737

Zajeżdżamy i dwie niespodzianki: nie dość, że zamknięte, to sklep ODZIEŹOWY.09-20161001_154453

Trzeba bylo w takim razie dopełzać z Parzymiech na Lipie, gdzie skręciliśmy na Rozalin ze śpiewem na ustach. Dalej na Szachownicę. Otwarta. w końcu.10-20161001_160828

Główna sala, brakuje tylko pary młodej.11-20161001_160954

Tędy za gówniarza kiedyś szło się po bułki.12-20161001_161017

Jest i nasz przyjaciel Gacek. Andżej Gacek.13-20161001_161236

Widzieliście kiedyś nietoperza na ziemi? I to żywego?  A w koszulce rowerowego? A proszę.14-20161001_161335

Pierdu pierdu ale czas wrócić do grupy. Remont jaskini oceniamy naprawdę wysoko. Chłopaki ze śląska zrobili mega dobrą robotę.15-20161001_161412

Z Szachownicy niebieskim szlakiem ruszyliśmy w stronę Drabów. Co prawda słabo było widać jednego pana od samego początku, ale obiecał niespodziankę na zakończenie/rozpoczęcie sezonu. Chodzi o Krzysia Hajzgubę. 17-20161001_162730

Krzysiu tak popierdzielił trasy, że w domu zorientował się, że brakło mu niecałe 3km do setki. A my w międzyczasie na Żmije.  19-20161001_163412

Słuchajcie! Góra Zelce jest tak wygolona, jak niejedno bikini. Coś niesamowitego. W końcu! 20-20161001_164037

Jaskinia Stalagmitowa nawet jest zauważalna, bo wreszcie na polanie.21-20161001_164040

Ale dziś nie ma czasu na eksplorację, więc mocny zjazd w stronę Bobrownik i to jest właśnie to, co lubimy.22-20161001_164505

Z Bobrownik na Przywóz to już teleportacja, a tam jak się okazuje: nowe kontakty. Ciekawe, czy się odezwą 🙂23-20161001_175539

Po miłych chwilach czas na jeszcze milsze chwile. A dla nas miłe chwile to podjazdy. Golgota.24-20161001_181109

Golgotę połknęliśmy nawet nie zastanawiając się, że jest jakiś podjazd. Po Bieszczadach jeszcze zostało.25-20161001_181543

Nawet na prostej niektórzy po traktorze przejechali.26-20161001_182524

Drugi traktór już się zmierził i zjechał na bok, no bo jak ktoś widzi takich wariatów, to zamyka zwierzęta, chowa córki i zakopuje swoje oszczędności w pośpiechu.27-20161001_184124

Niestety znowu się udało i dzięki za pokonanie swoich słabości i czego tam sobie pokonacie 🙂

Ps. Nie dawajcie dzieciom map 😛

http://rowerowywielun.pl/wp-content/uploads/2016/09/15-20160924_110740-1-960x540_c.jpg

Bieszczady. Dzień trzeci.


Wszystko co przynosi przyjemność niestety kończy się strasznie szybko. Po wczorajszym ujeżdżaniu byliśmy na wieczór tak pozytywnie zmęczeni, że spaliśmy na stojaka. Za to na dziś jest chyba najbardziej ambitny plan, bo co to za wyczyn jakaś tam stówka prawie samymi asfaltami, kiedy można poszaleć w naprawdę fajnym i wymagającym terenie? Dziś w planach okrążenie Zalewu Solińskiego.

Menu

Facebook