Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Jeden łuk Warty i dwie ekipy pędzące z wiatrem


Halo, halo, jest tam kto?

Jak jeździliśmy w środę, to asfalty były suchutkie i bezpieczne mimo ujemnej temperatury. Pozostałe drogi oblodzone i pełne zmarzlin z wyjeżdżonymi koleinami. Dziś podobnie: asfalty suchutkie, a pozostałe… no przy 11 stopniach na dworze zmarzliny popuszczały jak widać. Jedzie się jak podczas rzadkiej choroby żołądka. Jeden niewłaściwy ruch i jesteś cały ufajdany 😉
01-20161210_131752

Dodać oczywiście trzeba, że wiało. Okrutnie. Na szczęście w plecy, ale powrót nie mógł być już taki przyjemny. Ale jednak był, jak i cała dzisiejsza jazda 🙂 Miało być fajne zdjęcie, ale jakiś tytus wpierdzielił się w  kadr 🙂
02-20161210_132917

Po błotnistym odcinku w Rudzie była nadzieja, że w lesie będzie podobnie i wcale się nie pomyliliśmy. Przynajmniej na kawałku zaraz za torami, gdzie ostatnio wyciągają tamtędy drzewo z lasu. Technika idzie w górę, nikt nie zaliczył gleby. Jedziemy na Przywóz, Cd Action miał tam się z nami spotkać przy barze, a także miała dołączyć część lokalnych ujeżdżaczy terenowych, z której większość już z nami jeździła.
03-20161210_133236

Dojeżdżamy do Przywozu w trójkę, a tam nas trochę zawstydzono, bo ekipa toporowska w czwórkę i nasz CD. Dobrze, że dojechał, bo bylibyśmy w mniejszości 🙂 No ale w sumie Rowerowy Wieluń rozrasta się jak widać nawet nad rzeką, co nas bardzo cieszy 🙂 więc jedyny podział jaki jest między nami to taki, że dzielimy wspólną pasję 🙂
04-20161210_141143

Ruszyliśmy wspólnie na nasz ulubiony teren, czyli Wielki Łuk Warty. A tam tuż za rzeką ktoś wyrzucił do lasu całkiem dobrego rowerzystę wraz z rowerem. Nam się jednak nie przydał, więc pojechaliśmy dalej.bgcoh_szoryv6u1nrvg7cvgadrpbjaln9zsitir6yfkmo01fossgmv0eazj3hth7ikf_uq99orqw1424-h801-no

Zboczyliśmy trochę ze starego szlaku prowadzącego przez Madeły do ośrodka ZHP szukając nowych dróg. Nawet sprawnie poszło, bo nikt swoich różowych newbalansów nie musiał pobrudzić i cała trasa odbyła się bez schodzenia z roweru 🙂
06-20161210_143224

Dojechaliśmy do ośrodka i czekamy na odprawę promową, żeby przedostać się na drugi brzeg.
07-20161210_144646

Nawet wsiedli już pierwsi pasażerowie. Niestety nic z tego nie wyszło, bo zastaliśmy tabliczkę: „Odprawa promowa nieczynna. Najbliższa czynna odprawa promowa na Odrze we Wrocławiu” 😛
08-20161210_144827

Z ośrodka popędziliśmy z wiatrem do Załęcza, po pędzi wiatr dzisiaj w porywach nawet powyżej 50km/h. Przez most do centrum, a dalej czerwonym szlakiem orlich gniazd wzdłuż drugiego brzegu Warty.
09-20161210_145903

Dziś pędząca z wiatrem Natalia zawstydziła wszystkie francuskie pieski, które skapitulowały przed kałużą, a ona po prostu swoim przejazdem wysuszyła ten fragment drogi 🙂 Oddajcie te rowery potrzebującym, bo się na Was obrażą! 🙂
10-20161210_150910

Za chwilę liznęliśmy Zamłynie i tartak na wzgórzu, potem Starą Wieś, by w końcu skierować się przez zgliszcza nieistniejącego już ośrodka częstochowskiej firmy Comobex do Granatowych Źródeł. Pora dnia i roku nie oddała klimatu tego miejsca tym bardziej, że rodzina mieszkających tam łabędzi gdzieś zniknęła.11-20161210_152011

Dojeżdżamy do Bobrownik. Za nami piękny, romantyczny zachód słońca. Nie było więc innej możliwości, żeby tego nie uwiecznić. Niebo aż płonęło, żeby zaraz zgasnąć i pokryć dalszą część naszej drogi w ciemnościach. Nie wszyscy jednak byli przygotowani na jazdę w odchłani piekieł, lecz ekipa wieluńska swoje spawarki miała i każdy z nas mógł sobie wziąć jednego niewidzącego pod opiekę, rozświetlając mu czeluście mroków.
12-20161210_154602

Nie wszystko jednak w trakcie pokonywania odcinka Bobrowniki – Ogroble poszło zgodnie z planem, bo szybsza ekipa odkleiła się na chwilę od reszty i wystarczyła chwila nieuwagi, a druga grupa trochę pobłądziła. Czujny prezes na ze spawarką u boku zawrócił swojego smoka i pomknął na powrót po zagubione owieczki i baranki. Wszyscy się za chwilę odnaleźli i dojechali do punktu zbornego, czyli Majka i Andrzej ponownie 🙂
13-20161210_174252

Pożegnaliśmy się z ekipą toporowską i pod wiatr popędziliśmy na Kraszki przez Golgotę. Z Kraszek już asfaltami z racji dojechania w założonym czasie do Wielunia. Tyle dzisiaj uwolnionych endorfin, że aż chce się żyć 🙂 Czekamy teraz na kolejny wyjazd, jak te parodniowe opady miną. Od wtorku przymrozi, ale jesteśmy gotowi! 🙂
14-20161210_180923

Dziękujemy za dzisiaj, w szczególności dzielnym dziewczynom, bo dawały radę jak mało kto 🙂

Menu

Facebook