Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Wietrznie, leśnie i wąwozowo


Dziś w przeciwieństwie do jutra pogoda wymarzona. Słońce oraz mocny wiatr. A jeśli wieje, to najpierw jedziemy pod wiatr, a potem w lasy, żeby na powrocie mieć wiatr w żagle 🙂

Wieje dziś naprawdę srogo, więc byle do lasu, bo prędkość nie przekracza 20km/h. Dziś na jazdę załapał się Marian na Majdllerze. Rower co prawda nie w teren, ale kolega kondycję i chęci ma, a to już 70% sukcesu. Jak połamie ramę na zjazdach, to idziemy do treneżerzuńcia po jakiegoś smoka na 29 calowych kołach 🙂01-20161015_131942

W lesie zapomnieliśmy o wietrze, ale wyjeżdżając na Strugi dał o sobie znowu znać. Miotał nami, jak szatan zakonnicą. Przejeżdżamy przez Łaszew i zaraz znów będzie bezwietrznie na leśnej drodze.02-20161015_134205

Dodatkowo zrobiliśmy sobie podjazd, którym zawsze zjeżdżaliśmy na rozgrzewkę, kiedy startowaliśmy na Wieluń od Majki i Andrzeja. Jest moc. Mariana puściliśmy dołem, bo z trzema przerzutkami miałby problem z podjazdem.03-20161015_134743

Pitstop Przywóz. Obowiązkowo. Tutaj Buri i Marian odłączają się już na Wieluń, ramy czasowe się kurczą. My uderzamy na wąwozy. W międzyczasie dzwonił Eliminator, że już szoruje w naszą stronę.04-20161015_142000

Pozostałościami grupy z Przywozu ruszyliśmy na Ogroble. Wszyscy są? Wszyscy. Nie, nie ma jednego. Krzysia Hajzguby. Bo chyba pojechał przez przypadek w stronę Wielunia z Burim i Marianem. Ale nie 🙂 Dzwoni za chwilę, zasiedział się w barze i nie zauważył, jak startowaliśmy 🙂 A tutaj mały spacerek. Da się przejechać 😉 Ale chłopaki szukają grzybów w piasku 😉05-20161015_142606

Od tej strony rzadko jeździmy, więc jest mały problem z odnalezieniem najlepszego wg nas wąwozu. Wydawało się, że pierwszy od Ogrobli, ale szorujemy już trzecim i to nie ten. Ale frajda jest, bo po takich terenach można jeździć cały czas.06-20161015_143120

Jest w końcu! Najpierw małe porządki, czyli uprzątnięcie zwalonych drzew i gałęzi, żeby poczuć ten flow na zjeździe. Niektórzy sprzątają, niektórzy robią zdjęcia, a jeszcze inni nic nie robią.1-14618847_1335331896506795_325178521_o

Poszedł przedskoczek, więc można puszczać watahę.  Radość ze zjazdu niesamowita, bo w takim mistycznym klimacie, że zdjęcia oddają tylko część tej frajdy. Jedzie Cegła na swoim nowym smoku.07-20161015_144658

I widok na ujście wąwozu do Warty. Bajkowo.08-20161015_144701

Wołoszański nie dość, że wysoki jak brzoza, to rośnie na skarpie i widzi wszystko, co się dzieje. Nawet film nakręcił.09-20161015_144718

No właśnie. Film. Film pokazuje już więcej, niż zdjęcia. Szkoda, że grupa pognała do przodu, bo można było jeszcze się tutaj pobawić. Następnym razem, jak czas pozwoli 🙂 Oprócz tego wąwozu na filmie jest jeszcze jeden, bardzo trudny technicznie zjazd, którego nie da się ruszyć od początku szczytu ze względu na wystające korzenie w zakręcie. A Bogdan obiecał, że z piłką przyjedzie i wyrżnie 🙁

Jedziemy dalej, w stronę Kamionu. Dostaliśmy cynk, że Eliminator odnalazł Hajzgubę na moście w Kamionie i zmierzają w naszą stronę.10-20161015_144751

  Końcówka wąwozu. Niedługo wybierzemy się tutaj na śnieżne zjazdy 🙂 Ale oczywiście musi być śnieg 🙂12-20161015_145048

Przegrupowujemy się, z daleka już widać żółte i zielone barwy Krzysztofów 🙂 Nad rzeką jest cudnie o tej porze roku.13-20161015_145214

Jest Eliminator. Za nim gdzieś tam w oddali Krzyś H., również lubiący spacery w piasku 🙂14-20161015_145618

Pełnym składem z biegiem rzeki wąskim singielkiem zaraz nad brzegiem rzeki, gdzie wiosną Buri lubi się tu kąpać 🙂15-20161015_145808

Szwagier na szczęście przejechał bezboleśnie. 3-14647378_1335331879840130_1578062353_o

E chyba ktoś wykrakał. Brakło dosłownie dwóch metrów do jesiennej kąpieli 🙂 Może następnym razem.16-20161015_145841

Pełno ostatnio tutaj spacerowiczów z rowerami. Tylko nieliczni nie wiedzą jaka przyjemność jest ze spaceru i jadą 😉6-14625802_1335333173173334_601798928_o

Żeby nie było za nudno, odbicie w mały singielek w las. Jest klimat i michy się cieszą 🙂17-20161015_150206

Dojechaliśmy do Kamionu, ale za prosto chyba wracać do Wielunia przez Golgotę i Kraszki, więc pociągniemy sobie jeszcze pod ośrodek Zugilowski.18-20161015_150811

A za ośrodkiem jest piękny, chociaż bardzo trudny technicznie zjeździk. Parę osób tylko zdecydowało się na poczucie wiatru we włosach, ale też nie od samej góry.19-20161015_151606

Dalej na Krzeczów, naszymi mistycznymi wąwozami. Pierwszym…20-20161015_152002

…i drugim 🙂 Jest przepięknie. O! Kogoś chyba zgubiliśmy. Krzysztof! 21-20161015_152220

Brak zasięgu i automatyczne odrzucanie połączenia uniemożliwiły kontakt z Hajzgubą. No ale nie byłby sobą, gdyby się nie zgubił 😀 Dziś już drugi raz 🙂22-20161015_153711

W pięknym słońcu zbliżamy się do końca lasów. Jeszcze tylko mały myk w prawo, co by za szybko do Wierzchlasa nie dojechać i prawie wylądowaliśmy pod Kraszkowicami.23-20161015_154040

Potem już tylko wzdłuż torów do przejazdu na POW. Ale Eliminator zarzucił propozycję: przez stację PKP na końcówkę, bo tam fajny podjazd 🙂24-20161015_160910

Nie trzeba było nikogo namawiać. Każdy mógł spróbować swoich sił i wykazać się technicznie. Nie obyło się bez falstartów, ale tego nie dokumentowaliśmy 😉4-14632744_1335332009840117_1484062959_o

Tak tak, to Cegła tam podprowadza. On się dopiero uczy na nowo jeździć, bo zmienił kółka na większe. Z całym rowerem oczywiście. Co prawda już bez bocznych opanował dość dobrze balans, ale podjazdy jeszcze nie idą. Cierpliwości 🙂25-20161015_161443

Skacząc po schodach jak po soku z gumijagód zakończyliśmy dzisiejszą, jakże sympatyczną wyprawę. Dzięki! 🙂26-20161015_161628

Menu

Facebook