Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Wąskotorówką z MLKSem


Zaczęliśmy sezon jesienno-zimowy. Oprócz wieczornych ujeżdżań w tygodniu mamy też obowiązkowo i niezmiennie wypady weekendowe. W poprzednim chłodnym sezonie połączyliśmy siły z zaprzyjaźnionym MLKSem i dzisiaj też był pierwszy wspólny taki wypad w tym, nowo co otwartym 🙂

Mimo, że już szosa powinna zostać schowana na wieszak, to jeszcze niektórzy twardo dzisiaj przyjechali, korzystając z ostatnich chwil pogody. Trudno to nazwać pogodą, ale na szczęście za mocno nie padało dziś, tylko takie małe smarki.01-20161009_110332

Rozdzieliliśmy się na towarzystwo szosowe i to, które lubi rozmawiać podczas jazdy 😉 I pojechaliśmy kolejką przez malownicze krajobrazy naszego powiatu.02-20161009_113626

Dziś z Rowerowego Wielunia trzech, bo miał jechać jeszcze z nami treneżerzuńcio, ale nie doczytał bidulek, że w zimnym sezonie jeździmy o 11 a nie o 10, bo nawet przyjechał swoim nowym białym kłem pod Starostwo o 10, ale nikogo nie było, dopiero potem zorientował się, że to na 11, ale już na tę godzinę to przyleciał na szosie, więc nie dane mu było dzisiaj pobrudzić swojego kiełka.03-20161009_113705

Kolejką dojechaliśmy do Ożarowa. Tutaj po dość intensywnym pompowaniu w terenie czas na uzupełnienie elektrolitów w pobliskim sklepie.04-20161009_121111

Grupa MLKS niestety ale wysiadła na tej stacji. Nie mieli biletów na dalszą jazdę, czy jakoś tak. Pożegnaliśmy się pod sklepem, gdzie oni już na Wieluń, a my dalej, na Praszkę.05-20161009_121453

Szybkie lanserskie zdjęcie na tle stawów, co by potem wnukom móc opowiadać, że tu czapla siwa, łyska, łabędź niemy, czy orzeł bielik mają tutaj swoje siedliska. A na pierwszym planie czyżyk i pelikan 😉06-20161009_122809

Po drugiej stronie drogi widok już nieco piękniejszy, po prawej stronie stawu biegnie przepiękna kasztanowa aleja.07-20161009_122820

Dojeżdżamy do Praszki. Cały czas praktycznie pod wiatr, gdzieniegdzie przekropiło, ale taki deszcz nie uznany jako opad.08-20161009_125056

Jechać wąskotorówką do Praszki i nie widzieć kolejki, to jak być w Przywozie i nie zajrzeć do Majki i Andrzeja.10-20161009_130007

Dzisiaj trochę inną, nową trasą, niż tą co zwykle na Ganę. Małe przeplanowanie trasy i pojechaliśmy w stronę Kuźnicy i Kuźniczki, gdziekolwiek to jest.11-20161009_131242

Przejechaliśmy fajnym terenem wylatując w Ganie centralnie na krzyżówce w stronę Marek, gdzie też mieliśmy się skierować. No lepiej się nie da. Oczywiście Mileniówka zamknięta, bo w niedziele od 14, a u nas na busolach 13:32, więc musimy obejść się smakiem postoju i nie zatrzymując się lecimy na Dzietrzniki.12-20161009_133638

Las aż prosi, żeby jechać. Brakowało tylko słońca do pełni szczęścia, bo samo szczęście na taki widok przychodzi do każdego. Można się w takich miejscach zregenerować i zapomnieć o problemach dnia codziennego. Rower daje nam wolność, a w połączeniu z takim klimatem mnożymy ją przez co najmniej 3.13-20161009_133958

Dojeżdżamy do Budziaków, chcemy liznąć nowej trasy, która skręca z pożarówki i leci w stronę gospodarstwa, kawałek trzeba przejechać po łące, żeby z drugiej strony gospodarstwa wskoczyć na drogę. Pies ujada przykuty przy budzie, jedziemy. Przejeżdżamy za gospodarstwo a tam drogi niet, mimo, że na mapie widnieje. Wyszła bardzo sympatyczna pani, która nawet nie odpowiedziała „dzień dobry”, ale zapytana o drogę rzekła: „zaoralim”. No to se zaorali i trzeba wracać, jak się nie chce usłyszeć bajki o powidłach. Po widłach są dziury w plecach. Dziś nie ryzykujemy, bo zaoranym dałoby się ogarnąć, ale może chop szybko biega a jeszcze lepiej miota różnym sprzętem rolniczym 😉 Wróciliśmy na drogę i dojechaliśmy do Dzietrznik konwencjonalnie. Szybki zjazd koło kościoła i kierujemy się na Pątnów.14-20161009_140231

Z Pątnowa już tylko prostą na Kamionkę, gdzie przecinamy asfalt a za asfaltem ścianą lasu. Jedziemy teraz sezonową drogą, bo w tej chwili jest, z racji nieużytku. Na wiosnę jest zaorana, bo te parę arów pozwala pewnie na dopłatę unijną 😉 Mijamy dzikie wysypisko, które zgłosiliśmy właśnie na mapie zagrożeń i dojeżdżamy do Rudy, gdzie na  „ścieżce rowerowej” otrzepujemy sprzęty z błota.15-20161009_142414

Menu

Facebook