Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Ryż, mysz i świńskie ucho


Niedziela. Rodzinna. Czekamy na wszystkich i co? I chyba średnio się chce co niektórym, bo znowu jedziemy w składzie ze środka tygodnia…

Ponad pół kalendarzowego roku za nami, większość dróg w regionie zjeżdżonych, mała ankieta i Michał CD-Action stwierdził, że jednak dzisiaj może Lisowice, bo ostatnio jechaliśmy obok, ale czasu nie było już na kamieniołom, więc specjalnie  dla Michała dziś: trajektoria – Lisowice 🙂 Zobaczywszy „ścieżkę” na Rudę zwymiotowaliśmy 16 razy i szybko skręciliśmy w Berlinek. Dalej Czereśniową na Wierzchlas, a potem na kopalnie boczną. Janek i Michał gaworzyli sobie w pełnym słońcu, którego wg prognoz w radiu i tv nie było. Ale skoro my jedziemy, to sobie sami dobieramy pogodę do jazdy.01-20160717_102808

Wiedzieliśmy, że na wierzchleskich kopalniach będzie mokro, ale skoro dzisiaj rodzinna niedziela, to nie ma co się chlapać, tylko dumnie przejechać powoli, z gracją jak paw z podniesionym ogonem.02-20160717_103125

Pod górkę raczej kałuż nie ma, za to jest pod górkę. Od Kraszkowic w stronę Mierzyc, na kraszkowickie kopalnie.03-20160717_104431

A dalej na  Opatów i potem na Toporów cały czas z góry. A że rodzinnie dzisiaj, to 40 na godzinę nie przekraczamy. Ale jest blisko 😉04-20160717_105443

Po małym postoju w ABC spotkanie starego kolegi na moście. Kolega Janka, to nasz kolega. Pozdrawiamy i wiatru w plecy oraz szerokości 🙂05-20160717_111346

A przed nami Korynt. Piękna górka, tylko Syzyf nie dawał rady 🙂06-20160717_111846

Kiedy Bogdan poszedł za drewno, czas na pamiątkową fotę. Czas ustawiony na tyle, że Bogdan zdążył nawet wiadomości obejrzeć 😉07-20160717_113044

Jedziemy dalej. Okazuje się, że jednak niedawno padało i to całkiem sporo.08-20160717_113418

Rekreacja, rekreacja, także nie ma ciśnienia i wyścigów, każdy brudzi się bardzo powoli 🙂 Za chwilę Lisowice i kamieniołom 🙂09-20160717_113423

Część pojechała obejrzeć kamieniołom, a część pojechała obejrzeć część i kamieniołom. Z góry. Tak było wysoko, że trenerzerzerzuncio ze swoją marną polisą na życie wolał się podczołgać, niż podejść do krawędzi 😉 Mężczyźni na górze, dziewczyny na dole 😉10-20160717_115612

CD-Ekszyn w akcji. Już chciał zjeżdżać na dół, ale wybiliśmy mu ten pomysł pompką.11-20160717_115643

Zjechaliśmy do dziewczyn standardowym zjazdem, który wcześniej był podjazdem, zresztą zwalonym przez trzy drzewa. Udrożniliśmy trasę, bo warta wjazdu i zjazdu. Zawsze coś nowego. Dzięki Michał za pokazanie czegoś nowego w tym starym 🙂12-20160717_115816

Wracamy z kamieniołomu. Widać na każdym kroku jakieś dziwne wariactwa pogodowe, gdzie aura chyba za bardzo sobie pozwoliła.13-20160717_120203

Być w pobliżu góry Zelce i jej nie zaliczyć?  No skandal. Wyczajona nowa ścieżka, dobry podjazd, ale oczywiście co? Zawalidrzewo. Da się objechać, ale nie wszyscy, jak widać lubią.14-20160717_121631

Szczytujemy. Góra Zelce. Od tyłu. Dziś zjeżdżamy tam, gdzie zawsze wjeżdżaliśmy i na odwrót.15-20160717_122021

Ale, ale! Tutaj też coś pierdzielnęło. Taka przeszkoda, że trzeba sobie przypomnieć lekcje gimnastyki z podstawówki.16-20160717_122610

Tylko Bogdan objechał bokiem, bo miał zwolnienie z wuefu.17-20160717_122655

Jedno drzewo to za mało, trzeba jeszcze jedno powalić, żeby nie było za łatwo przejechać. Minęło południe i niektórym już się otworzyły żołądki na niedzielny obiad.18-20160717_122810

Chwilę wcześniej na rosół odłączył się Bartek. A my zjeżdżamy z góry Zelce. Jedzie Bogdan. Piękny, muskularny, sam sex.19-20160717_122949

A tu już Jogi. Też robi się coraz piękniejszy.20-20160717_123023

Zjechaliśmy z góry, dalej na Bobrowniki, potem na Żabi Staw i ciągniemy na Ogroble.21-20160717_124729

Przywóz, mały postój na zatankowanie prądu, kalorii, czegokolwiek, żeby było czym pedałować dalej. A niby teraz już prosto. No… nie bardzo… Na postoju dowiedzieliśmy się od trenerzerzerzuńcia, że też na obiad się spieszy. Zapytany, co dziś będzie spożywał, bez zastanowienia rzucił: „RYŻ, MYSZ I ŚWIŃSKIE UCHO”.22-20160717_132146

Koło kurhanu mała zmiana. Podjazd 🙂 Oj jak się wszyscy na górce cieszyli, że zaraz będzie zjeździk.23-20160717_132819

A na górce przeprogramowanie trasy. Nowe szlaki, bo mało terenu dzisiaj 🙂 Jeszcze tylko jedno położone drzewo i możemy rozdziewiczać nowe tereny 🙂24-20160717_133901

A było co rozdziewiczać, bo droga była tak widoczna, jak lotnisko we mgle 😉25-20160717_134105

Nogi do góry! Pokrzywy! Aaaaa! Pokrzywy! 26-20160717_134403

Jak jest tylko coś, co wygląda jak droga i da się przejechać, to znaczy, że my tam już byliśmy 🙂27-20160717_134637

A tu już prawie autostrada. Tylko Bogdan co chwilę darł się: „kto jest kierownikiem tej tragedii?”. I tylko echo odpowiadało: „dalaj, dalaj, dalaj…” Lama 😛28-20160717_135828

Jajczaki, sprawdzamy golenie. Golenie kapliczki oczywiście. Wygolona wzorowo.29-20160717_140904

Dalej już tylko przycłapskie lasy i za chwilę „ścieżka rucka” celem odbłocenia  rowerów. Dziękujemy 🙂30-20160717_142043

Menu

Facebook