Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Seta na 102!


Założeniem tego wypadu było połknięcie sety. Ale nie takiej, wiadomo jakiej, tylko kilometrowej sety 🙂 Udało się, mimo paru kryzysów i żaru z nieba.

W ilości trzech i wg ustalonej wcześniej trasy ruszyliśmy w stronę Załęcza. Ruda, Przycłapy, Strugi, Łaszew. Potem na Bieniec. Cały czas starając się korzystać z asfaltów najmniej, jak się da.01-20160702_102023

Z Bieńca Małego skrótem nad rzeką w kierunku Kępowizny. Cień drzew był dziś zbawienny, a trasa jest w większości wytyczona lasami.02-20160702_103803

Do Kępowizny asfaltami, ale jeśli dało się zjechać w teren, to my bardzo chętnie. Jedni robą eksploracje strumyków, drudzy glebią na piaskach 🙂03-20160702_105002

Po małym przystanku w Załęczu Wielkim byliśmy w czasie na Nadwarciańskim Grodzie. Wedle założeń godzina to 20km jazdy.04-20160702_111529

Z racji posiadania smoków na tereny ja i Michał trochę odskoczyliśmy Krzyśkowi, który w Madełach skręcił w lewo po tym, jak Michał krzyknął, że ma jechać w prawo. Straciliśmy kontakt wzrokowy i słuchowy. No cóż. Lecimy dalej, może się gdzieś odnajdzie 😉05-20160702_113251

Drugi przystanek na 35 kilometrze to oczywiście nasz kultowy bar w Przywozie. 15 minut regeneracji i dalej asfaltem na Kamion. Krzyśka nie widać, postawiliśmy na nim krzyżyk i ruszyliśmy w dalszą trasę.06-20160702_115256

Ktoś w naszej koszulce przemierza Toporów! No nie, Krzysiek trafił w trasę niechcący 😉 Dogoniliśmy i razem dojechaliśmy do Kamionu.07-20160702_120152

Krzyśka puściliśmy asfaltem do Krzeczowa, a sami postanowiliśmy sobie utrudnić, zdobywając górkę z ośrodkiem wypoczynkowym w Kamionie.08-20160702_120508

Górka zdobyta, czas na zjazd. Od wiosny trochę droga zarosła, więc trzeba podeprzeć się mapą. Krzyśkowi kazaliśmy czekać na moście w Krzeczowie. Najlepiej na środku.09-20160702_121419

Jeszcze tylko jeden wąwóz i drugi wąwóz. 10-20160702_121616

O każdej porze roku jest tu cudnie, ale słów na opis tych wąwozów nie potrzeba, bo fotografie aż krzyczą: o kura, jak pięknie! 🙂11-20160702_121824

Dojechaliśmy do Krzeczowa. Zgodnie z prośbą Krzysiek nie czekał na moście ani tym bardziej na środku. Puścił się samowolnie na Kochlew asfaltem.12-20160702_122621

Minęliśmy Kochlew, Krzysiek jedzie w naszym kierunku, każemy mu zawrócić, a on na to, że tam są piachy 😉  Piachofobia jaka czy co? Turlał się za nami jeszcze jakiś czas, w stronę Osjakowa. Umówiliśmy się na następnym przystanku pod Mazurkiem.13-20160702_124827

Przejeżdżając przez Felinów dokonaliśmy odkrycia, że starorzecze Warty zrobiło tu kawał dobrej roboty, a drugi kawał to ludzie, którzy pięknie zagospodarowali swoje działki wykorzystując meandry starorzecza. Coś niesamowitego.14-20160702_125434

Kolejna stacja to Osjaków. Żar z nieba, trzeba więc szarpnąć batona i jakieś zimne picie. W międzyczasie zadzwonił Krzysiek, że odpada na Wieluń z Osjakowa, bo już mentalnie i fizycznie jest zniszczony. Na powrocie jednak zamknął się na 100 km, więc gratulacje się należą 🙂15-20160702_130103

A my dalej, łykaliśmy kilometry do sety. Konopnica, dworek Maryli. Zdobyty. To już ponad 60 kilometr. Jest coraz słabiej, ale jechać trzeba dalej.16-20160702_133117

Szukamy cienia, bo robi się mało ciekawie. Zaczyna się pierwszy kryzys. 17-20160702_133801

Trzeba chwilę stanąć i obeżreć Michała z kanapek. Dzisiaj karkóweczka z żółtym serem. Taki rarytasik w lesie pod Borkami Walkowskimi to zbawienie 🙂 Połowę mu zostawiłem 🙂18-20160702_135608

Gdzieś chyba w Dymku najpierw straż zablokowała drogę, potem cały pegieer. Myślimy sobie: pewnie przewrót jaki się szykuje czy co, powstanie będzie, a tu tylko walka o flaszkię, bo ktoś się chajta, to szlaban jak najbardziej konieczny. I na samym starcie taki niefart dla pary młodej, wódki pewnie im brakło na rozgonienie towarzystwa 😉19-20160702_140755

A my coraz słabsi, dojechaliśmy do Wielgiego. Ostatnia regeneracja w lokalnym sklepie. Pozdrawiamy panią sprzedawczynię 🙂 Dwa batony jedno ołszi na raz, a drugie na drogę. Jeszcze nieco ponad 30km. Ale już tak wypruci, że zastanawiamy się, czy nie zawrócić 😉20-20160702_142624

Niemierzyn chyba. Pot i łzy zalewają oczy, więc tylko zdjęciami podratowujemy się, gdzie jesteśmy 😉21-20160702_150458

Połknęliśmy Gromadzice, jeszcze tylko odbicie na Czarnożyły, żeby dobić do setki. Stanęliśmy na chwilę pod drzewami na wyraźną prośbę Michała. Asfalt taki rozgrzany, że rowery zapadały się w nim aż po osie.22-20160702_152157

Ostatni przystanek miał być we Wielgim, ale Czarnożyły nas położyły. 15 minut wypasania na trawie i ucinamy ostatnie kilometry.23-20160702_153648

Na Wydrzyn, potem Staw. Siły jakby wróciły.24-20160702_155831

Seta pękła koło rozlewni gazu. Mamy to! 🙂25-20160702_160423

Było trudno, przede wszystkim upał strawił nas i wypluł, ale daliśmy radę. Jutro trochę więcej asfaltów 🙂

Menu

Facebook