Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 
  • Strona główna
  • Wyprawy
  • I Ogólnopolskie Mistrzostwa Załęczańskiego Łuku Warty w Rowerowej Jeździe na Orientację

I Ogólnopolskie Mistrzostwa Załęczańskiego Łuku Warty w Rowerowej Jeździe na Orientację


Kiedy dowiedzieliśmy się, że w Załęczu Małym organizowane są mistrzostwa w jeździe na orientację, nawet chwili nie zastanawialiśmy się, żeby się zapisać. Nikt z biorących udział nie żałował, a wręcz przeciwnie: każdy był zachwycony. I samym pomysłem, trudną trasą, a przede wszystkim organizacją. Niestety nie wszystkim zapisanym udało się wystartować, z 9 osób wyszło nam 6, ale i tak nieźle.

Zawody zaczynały się od 10, nie było nawet sensu ani mowy, żeby dojechać do Załęcza autem, więc mała rozgrzewka przed samymi mistrzostwami. Z Wielunia wyruszyliśmy o 7:40. Dopingowali nas po drodze Bogdan i Radek, ale Radek dopiero od Dzietrznik, bo przyjechał na kolarzówce przekonany, że my będziemy jechać asfaltami 🙂01-20160521_075650

Ale my oczywiście prostą, ale terenową drogą, gdzie kółeczka z ciśnieniem 12 atmosfer miałyby tutaj nie lada wyzwanie. Dlatego puściliśmy Radka krajówką do Dzietrznik a sami kawałkiem lasu, szutru i piasków do punktu zbiórki koło przejazdu kolejowego przejechaliśmy przez Kamionkę i Pątnów, by 5 minut po Radku spotkać się z nim.02-20160521_081352

Jeszcze tylko kawałek i zaraz Dzietrzniki. W oddali przepiękny neogotycki kościół, zbudowany w latach 1900-1908.03-20160521_082154

Już prawie stacja pkp, ale jeszcze singletrack dzietrznicki i sławna kładka, która mokra położyła niedawno Jogiego i Romka 🙂04-20160521_082520

Już razem z Radkiem ruszyliśmy na Załęcze. Radek cwaniak musiał pokazać, kto rządzi na szosie, bo w terenie gdzieś tam przeważnie z tyłu. Dzisiaj nie miał sobie równych.05-20160521_083616

Godzina 9:10 i jesteśmy na miejscu. Zameldowanie w biurze zawodów, odbiór kart, chipów i dopisanie na wariata do naszej grupy kolegi Marcina Stanisława, który przyjechał autem, ale wziął na wszelki wypadek rower, bo może się uda pojechać 🙂06-20160521_091136

Z biura zawodów ruszyliśmy terenem na punkt startu. Jak widać teren monitorowany, więc czujemy się bezpiecznie 😉07-20160521_094552

Na razie strasznie pusto, ale zapisanych jest ponad 100 osób.08-20160521_094555

Zaczyna się robić tłoczno, z każdą chwilą przybywa zawodników. Adrenalina rośnie.09-20160521_094943

Z racji tego, że było kilka kategorii, wszyscy byli sprytnie wymieszani i startowali co minutę z innej kategorii, żeby nie grupować się na trasie. Jedni od nas startowali w 3 minucie, inni w 23, a jeszcze inni dopiero w 43. Organizacja na światowym poziomie.10-20160521_100346

Pierwsze koty za płoty. Zerowanie chipa, odbiór mapy i w drogę! Poooszli!11-20160521_102004

Mapa na początku była tak czytelna, jak chińska encyklopedia powszechna. Trzeba było jak gołąb przysiąść na chwilę, zorientować się o co kaman, znaleźć w pocie czoła pierwszy punkt, a potem poleciało… Dwa punkty były ukryte nieopodal chyba największej kopalni piasku, jaką kiedykolwiek udało nam się zobaczyć. Widok niesamowity.12-20160521_112809

Punkt trzeci. Tu impreza zaczęła nabierać tempa. To co zostało stracone na starcie podczas szukania pierwszego punktu zaczyna być odrabiane dobrą kondycją i właściwym posługiwaniem się mapą, mimo braku obrotowego mapnika.13-20160521_112953

Niektóre punkty kontrolne wymagały naprawdę niezłej orientacji w terenie i w mapie, ale przecież o to tutaj w tym wszystkim chodzi 🙂 14-20160521_115423

Niestety nie wszystkim poszło dzisiaj dobrze, jeśli chodzi o sprzęt. Renclaud na przykład przegiął z nadmiarem sił w nogach i ukręcił wózek przerzutki. Nie ukończył co prawda całej trasy, ale niewiele mu brakło. Na mecie i tak był wysoko.15-20160521_123924

Co jakiś czas mijaliśmy się na trasie z chłopakami z grupy. Zepchnęła jak spotkał się z Ferbikiem postanowił z radości zadzwonić do mamy i pochwalić się, że nie jest jedynym, który zgubił się w załęczańskich lasach 😉16-20160521_130043

Od pewnej chwili mieliśmy dwa wspólne punkty, więc dopingowaliśmy się nawzajem. Odhaczenie się w punkcie kontrolnym i jedziemy szukać kolejnego.17-20160521_130502

Po chwili spotkaliśmy Jogiego, który pomagał koleżance Oli, jak się potem okazało, Ola zajęła pierwsze miejsce w swojej kategorii. Gratulujemy serdecznie! 🙂18-20160521_132026

Po morderczej trasie w końcu meta. Było mnóstwo piachów, parę trudnych podjazdów, kluczenie czasem bez drogi, ale atmosfera rewelacyjna.19-20160521_134440

Za chwilę pojawił się nasz kolejny zawodnik. Kategoria M40. 20-20160521_134548

W oczekiwaniu na ogłoszenie wyników dojechali do nas Monika z Danielem 🙂21-20160521_140350

Pierwszy raz na scenie Rowerowy Wieluń w zastępstwie za kolegę Janka Majchrowskiego, który był jednym ze sponsorów. 22-20160521_151843

Drugi raz już podczas odbierania medali i dyplomów za zajęcie V miejsca przez Marcina Szeląga i II miejsca przez Marcina Adamczyka w kategorii najtrudniejszej: M21. Trasa liczyła około 45km, ale w linii prostej od punktu do punktu 21km, co zdecydowanie lepiej brzmi 😉 No ale psychicznie trzeba było dać radę 🙂23-20160521_152959

Trzeci raz na podium Rowerowy Wieluń i kolejne miejsca: III miejsce dla Piotra Śliwy oraz II miejsce dla Tomka Spychały w kategorii M40. 24-20160521_153404

Po dekoracjach ruszyliśmy na Wieluń. Błażej już sygnalizował wcześniej, że coś z jego dętką chyba coś nie tak. Dopompowaliśmy i lecimy. Ale jednak powolutku sobie uchodzi życie z dętki Błażeja.25-20160521_155359

Trochę terenów, które objeżdżaliśmy dzisiaj chyba z 5 razy, ale na tym właśnie polega jazda na orientację, że kluczy się parokrotnie w tych samych miejscach, bo mapa jest jak pajęczyna.26-20160521_160145

Gdzieś między Bobrownikami a Przywozem znów Błażej bez powietrza, a w szczególności jego dętka, więc dopompowanie na maksa i okazało się, że dziurka tak się powiększyła, iż nie ma szans na cokolwiek, jeśli chodzi o reperację. Łatki były, dętki zapasowej nie. Dziurka na nieszczęście zaraz przy spojeniu wentla. Zostawiliśmy Błażeja  z Jogim, a razem z Tomkiem ruszyliśmy do Przywozu, by jego padakę zostawić na barze.1-13234906_1192251037481549_89011730_o

Bar w Przywozie i mały odpoczynek. Tymbark na dziś rzecze: „Nie mów za dużo”, więc relacja dzisiaj skromna.27-20160521_163933

Na przywitanie wyjechał nam Michał, z którym wróciliśmy do Wielunia.28-20160521_171228

Jako, że po Renclauda przyjechała na metę autem żona, to dekoracja odbyła się po powrocie. Wręczenie medalu i dyplomu oraz nagrody, żeby odtworzyć sytuację, która go minęła. Zadowolony, upłakany i szczęśliwy Piotr cieszył się jak dziecko 😉29-20160521_180844

Pamiątkowa fota z prawie wszystkimi zwycięzcami dzisiejszych zawodów i można usiąść do grila 🙂 Dziękujemy za wspaniałą przygodę, na pewno jazda na orientację wpisze się w nasz terminarz, bo jest co coś naprawdę niecodziennego i ruszającego nie tylko mięśnie, ale przede wszystkim szare komórki. A każdy facet powinien umieć odnaleźć się w terenie i posługiwać mapą 🙂 30-20160521_180901

Menu

Facebook