Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Góry Sowie. Dzień drugi. Wielka Sowa


Dzień dobry! 🙂 Dziś po wczorajszym objeździe Głuszycy po szczytach czas na bonus. Zdobywamy Wielką Sowę.

Wczoraj wieczorem jeszcze napisanie relacji przy grilu, a potem czytanie i cenzura w gronie ostrych oczu komisji i dobra zabawa oczywiście 🙂01-20160507_225119

Po w miarę przespanej nocy, czas na śniadanie. Dodać trzeba, że nie spaliśmy na brzuchach, nie było takiej potrzeby 😉02-20160508_091845

Śniadanie ogarnięte o 9, planowany wyjazd o 10. Jest 9:59, wsiadamy, jedziemy 🙂03-20160508_095846

Na rozgrzewkę pierwszy podjazd. Asfaltem się nie liczy 😉 Zaraz zjazd na 734m, żeby potem drapać non stop z małą przerwą na przełęczy Kozie Siodło, aż na 1055m pod wieżę na Wielkiej Sowie, chociaż nasze gpsy podają tyle, a wikipedia 1015m. Nie będziemy płakać o te 40m różnicy 😉04-20160508_100049

No to od podnóża góry czas start 🙂 Dziś pogoda trochę gorsza niż wczoraj, bo wzmógł się wiatr i gnał szaleńczo białe barany po niebie, ale nam akurat wiatr nie przeszkadzał.05-20160508_100439

Szlaban też nie przeszkadzał, bo tu niby grzecznie przenosimy, ale po wczorajszym szaleństwie po głuszyckiej trasie spokojnie dalibyśmy mu radę nie schodząc z rowerów 😉06-20160508_100805

W pięknych okolicznościach przyrody, świetnym towarzystwie pokonujemy podjazd w kierunku Koziego Siodła.07-20160508_101636

Mistrz Jan podjechał jako pierwszy, przypominając sobie stare, dobre czasy z wyścigów i zostawił peleton daleko z tyłu. Tak zwana cwana ucieczka. Operatora aparatu nie liczymy na podjeździe 😉08-20160508_101843

Boskie wręcz klimaty. Pokochaliśmy chyba wszyscy jednomyślnie takie tereny i na pewno wyprawy w tym stylu wpiszą się w nasz grafik na stałe 🙂09-20160508_102537

Przełęcz Kozie Siodło. Wypłaszczenie i decyzja na to, czy może zawrócić… bo jeszcze jest szansa… odtąd już tylko zdecydowanie jazda typowo techniczna i wymagająca naprawdę sporych umiejętności. Dlaczego?10-20160508_102715

Bo praktycznie na 3km podjazd 100m w górę po luźnych i dużych kamieniach, bądź trochę łatwiej, ale nie zawsze – z boku szlaku po wystających korzeniach. Już przeszedł nas na sam widok dreszczyk emocji, wystąpiły u niektórych wypieki na twarzy, oczy jak pięć złotych i dość obfity ślinotok.11-20160508_103125

Wspinamy się! Jedni korytem, drudzy brzegiem. Zdecydowanie łatwiej mieli po kamieniach ci, którzy dosiadali 29ery, bo pięknie wybierały nierówności i luźne podłoże, a także różnej wysokości półki skalne i korzenne.12-20160508_103511

Nie było łatwo, było wymagająco, ale szczerze powiedziawszy średnio +50 pkt dla każdego za udoskonalenie techniki jazdy.13-20160508_103514

No może nie dla wszystkich, bo byli i ostrożni, a może po prostu lubią spacery 😉14-20160508_103521

Cudnie. Trzeba tam być, wypocić, żeby zrozumieć. 15-20160508_104757

Małe wypłaszczenie i za chwilę polana na Wielkiej Sowie.16-20160508_105303

Myśleliśmy wszyscy, że będzie trudniej. Ale na tym to polega, żeby najpierw postraszyć, wtedy każdy zakłada sobie więcej, niż może. Gorzej zrobić to, co zrobił „najmądrzejszy” w tej grupie przewodnik 🙂 Ale o tym za chwilę.17-20160508_105553

No być na Wielkiej Sowie i nie zobaczyć, jakie są widoki z wieży? Niestety pan bileter nie uwzględnił ulgi na grupę, kasował indywidualnie jak leci. Z zimną krwią 😉 Tylko się pytamy: skoro kasa biletowa jest na połowie wysokości wieży, to dlaczego nie płacimy za pół biletu? 😉18-20160508_111802

Na dowód tego, że nie wchodziliśmy na jeden bilet 😉 Pamiątkowa fota 🙂19-20160508_111948

W międzyczasie odbywał konkurs na miss wieży, więc Michał poprosił o zdjęcie ze zwyciężczynią 😉20-20160508_112059

A tutaj taki mały skrawek tego, jak pięknie wszystko wygląda z powietrza 🙂21-20160508_112158

Czas na zejście z wieży, a potem zjazd. Tomkowi kask na wieży się przydał, bo przyłożył z dyńki w niskie nadproże, mimo prawidłowego oznakowania wg wszystkich norm. Aż się wieża zatrzęsła. Zjeżdżamy, bo nas jeszcze o koszty remontu posądzą 😉22-20160508_112956

Trasa na szczycie została przeplanowana na inną, bo czasu mieliśmy sporo. Czas 11:20, obiad zamówiony na 13:30. Dwie godziny do obiadu, w tym czasie jeszcze szybkie pakowanie i prysznic… a zjazdu zaledwie na 10 minut, więc skoro możemy jeszcze prosić o chwilę pedałowania, to z chęcią 🙂23-20160508_113223

Minęliśmy Małą Sowę. Na Wielkiej Sowie Tomek dostał harfę od miss wieży. Harfa została zamontowana na jego torbie na bagażniku. Niestety te 3 gramy przeciążyły i bagażnik się urwał. A może to Tomek zjeżdżając w dół po kamieniach przenosząc środek ciężkości za siodło przysiadł na torbie i liczył na odszkodowanie? No nic. Trzeba się podzielić fantami. Bagażnik w jeden plecak, torba w drugi.24-20160508_113745

Jedziemy w dół. Teraz to już chyba tylko w dół, aż do pensjonatu.25-20160508_114044

Są nasi spacerowicze. Ale szczerze powiedziawszy im wolniej człowiek przemierza szlaki, tym więcej się zobaczy 🙂 A nie tylko modlitwa i modlitwa, a potem liczenie zębów na dole.26-20160508_114239

Mała chwila na zbicie się w grupę, bo na takim zjeździe trzeba zachowywać bezpieczne odstępy.27-20160508_114553

Aaaa! Jeszcze Romek 🙂 28-20160508_114608

Lecimy. Adrenalina i endorfiny na poziomie nieba 🙂29-20160508_115028

Kończy się cudny, luźny zjazd. Teraz już wg mapy delikatniej.30-20160508_115150

Z pięknym widokiem z prawej strony na Rzeczkę zjeżdżamy z Wielkiej Sowy. Ale „najmądrzejszy” z całej grupy ma jeszcze niespodziankę.31-20160508_115510

Bo po co wjeżdżać do Rzeczki nudnym asfaltem, skoro można jeszcze podrapać Wielką Sowę od tyłu? No nie trudno się domyślić, że grupa nastawiona psychicznie teraz już tylko na zjazd zobaczywszy ten podjazd, lekko się sfilcowała…32-20160508_120005

Z tyłu słychać tylko słowa, które nie przeszły cenzury. No miało być już z górki! No miało. Ale skoro mamy jeszcze wziąć prysznic, to musi być do tego podstawa.33-20160508_120517

Rozbieramy się, ubieramy się, zagotowani, niektórzy gwiżdżą, ale z zagotowania 😉34-20160508_120924

Jeszcze tylko 200m podjazdu. Ze śmiercią w oczach Romek przez gardło przecisnął trzy słowa ze znakiem zapytania na końcu: aaaaale w górę? Nie 🙂 Odcinek 200m 🙂35-20160508_121005

Dojechaliśmy do poprzecznej. Żeby podnieść jeszcze ciśnienie, w lewo był podjazd, a my mieliśmy jechać w prawo. Oczywiście żart się udał, że jedziemy w lewo i tylko patrzeć, jak ktoś zaraz dokona morderstwa na pilocie 😉36-20160508_121507

Na szczęście po trzykroć powtórzone „w prawo” zdążyło uratować jedno życie 😉 Wylecieliśmy na asfalt, na 400m podjeździe do finiszu. I chyba dobrze, bo jakbyśmy mieli jechać wg planu, to mielibyśmy podjazd asfaltem z Walimia do Rzeczki… ale my nie uważamy asfaltowych podjazdów, więc by się nie liczyło 😉37-20160508_122211

Jeszcze na koniec uroczyste wręczenie kosmetyczki koledze Tomkowi i czas na ogarnięcie się przed odjazdem. No łzy się same cisną na oczy, ale wszystko co super, szybko się kończy, albo jeszcze szybciej 🙁38-20160508_122444

Dlatego żeby nie być smutnym, już planujemy kolejny wyjazd 🙂 Prawdopodobnie ostatnia sobota maja będzie nasza na Rychlebskich Ścieżkach 🙂
Serdeczne dzięki za dziś!

Ps. Nocowaliśmy w Gościńcu Korona, śniadanie mieliśmy w pakiecie, 9 chopa się dobrze najadło, dodatkowo zamówiliśmy obiad a przed obiadem mieliśmy możliwość wzięcia prysznica, więc Gościniec z nazwy jak najbardziej zasługuje na parę dobrych słów 🙂

Menu

Facebook