Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Pociąg do roweru, czyli do Krzepic pociąg, a potem rower


Czasem lubimy odmienić sobie życie 🙂 Dziś taka odmiana nastąpiła, postanowiliśmy z racji naszego pociągu do rowerów zmienić profil dzisiejszej wyprawy. Przyszła kolej na kolej 🙂

Zapobiegliwi zebraliśmy się na peronie zaraz po 14 mimo, że pociąg wg kursu powinien być o 14:23. Zapomnieliśmy chyba, że to nie pendolino 🙂 Punktualnie o 14:23 z głośników wydobył się herlawy dźwięk jakiegoś zmęczonego życiem pana, który zapraszał nas na drugą stronę białej linii licząc od torów w stronę ogrodzenia.01-20160423_141023

Po odliczeniu się na peronie, przyjeździe naszego transportu i załadowaniu się w przedział do przewozu większych bagaży podręcznych lub podnożnych ruszyliśmy z zawrotną prędkością, dochodzącą nawet do 58km/h. Dzisiaj maszynistę poniosła fantazja. Po wykupieniu biletów u kierownika pociągu mogliśmy już na legalu ogarnąć cały tył pociągu. Jako, że jesteśmy rowerową rodziną, dostaliśmy dobrą zniżkę na przejazd. Raz dwa trzy, gonisz Ty, czy jakoś tak 🙂02-20160423_143414

Krzepice. W ostatniej chwili wypatrzone, bo jazda przy oknie na zimny łokieć i zainteresowanie się wszystkim innym niż to, gdzie mamy wysiąść była ważniejsza. Dzięki nam pociąg do Herbów rozpędził się jak DeLorean z „Powrotu do przyszłości”, żeby nadrobić straty. Czas poustawiać wszystkie urządzenia wskazująco-namierzające i lecimy.03-20160423_145745

Pierwszym miejscem na naszej trasie był podobno najlepiej zachowany w Polsce żydowski cmentarz. Myślimy: cmentarz jak cmentarz, parę nagrobków i tyle. Nic bardziej mylnego. To, co zobaczyliśmy, naprawdę zrobiło na nas ogromne wrażenie.04-20160423_150559

Zresztą… co tu pisać: zobaczcie sami. 05-20160423_150614

Miejsce niezwykle klimatyczne i pewnie z niezłym kawałem historii. Coś niesamowitego.06-20160423_150700

Jeszcze chwila i lecimy dalej.07-20160423_150727

Przez Zajączki na Parzymiechy. Na ośrodku ochroniarz złowrogo i ochoczo zarazem zapraszał nas na pokoje, jednak nam się dzisiaj trochę spieszyło.08-20160423_152138

Minęliśmy tylko bokiem mur odgradzający szczęśliwców od nieszczęśliwców i depnęliśmy w stronę lasu, w międzyczasie ścigając się z lokalnym rekinem szos, który próbował swych sił na kosiarce ojca, która wyglądem przypominała motur 😉 a ryczała jakby kosiła Gubałówkę pod wiatr. Nic dziwnego, że się stawiał, jak za chwilę czekały na niego dwie młode panny 🙂  Przegrał jednak z doświadczeniem i podstępem. Radośnie pogwizdując pojechaliśmy w poszukiwaniu terenów.09-20160423_154837

Są. Tereny. Przemierzamy bory i knieje w poszukiwaniu rezerwatu „Bukowa Góra”.10-20160423_155819

Jest rezerwat. Miejsce bardzo klimatyczne, aczkolwiek jeszcze za wcześnie, żeby było tu naprawdę pięknie. Dziś tylko pięknie, bo jeszcze nie wszystko się zazieleniło.11-20160423_160808

Dzięki naszym strojom dodaliśmy trochę zieleni i od razu zrobiło się bardziej klimatycznie. Gałęzie od razu strzeliły młodymi listkami.12-20160423_161149

Z Bukowej Góry pognaliśmy dalej, obierając sobie azymut Załęcze. Jeden z nas wcześniej wybrał sobie jednak azymut poziom i nurkowanie w mrowisku, więc jest czas na fotę. A mrówki podobno wielkości myszy.13-20160423_162503

Bardzo ostrożnie przejechaliśmy obok brzozy, skoro mrówki atakują, to trzeba być czujnym podwójnie. No bo skąd nagle brzoza w środku pól? Aż nas mrówki przeszły 😉14-20160423_162544

Po zdobyciu Załęcza czas na ośrodek harcerski, który zdobyliśmy dzisiaj incognito, bo liznęliśmy tylko bokiem, tak, żeby nikt nie widział. Dalej wzdłuż rzeki na Madeły. Stanęliśmy na chwilę, żeby zorientować się za alternatywną drogą, ale ekipa dziurawa jak sito rozbiegła się po pobliskim terenie w niewiadomym celu. A może to pawie nas spłoszyły, które darły się parę metrów dalej?15-20160423_165048

Konnym szlakiem, wzdłuż Warty dotarliśmy do Ogrobli. Zdezorientowani gdzie jesteśmy, zapytaliśmy w pobliskim barze w Przywozie o drogę. Jesteśmy tu pierwszy raz. Dzisiaj oczywiście 😉16-20160423_175640

Na przystanku w Przywozie odkryliśmy, że jeden taki co Zepchnął, wysłał smsa z informacją o podanie współrzędnych, żeby móc się przywitać, więc oddzwonione, ustawione i lecimy. Jest. Podpiera się pod boczki i z radości tańczy kujawiaczka.  Część ekipy z przodu urwała się i mimo gróźb i próśb oraz innych prób zastraszenia nie dała się zawrócić, poleciała do przodu.17-20160423_181521

Gonimy. Dzwoniąc co chwila, ale jaka metropolia, taki zasięg. Są trzy kreski! Dobrze, że nie dwie, bo wiadomo, że rodzina by się powiększyła. Czekają na krzyżówce w Wierzchlesie.18-20160423_184234

Znowu pełnym składem + Zepchnęła Totem od Wierzchlasa razem. 19-20160423_185239

No taki szwadron robi wrażenie. Pełne umundurowanie, ekwipunek, broń przeładowana, hełmy… wrogi asfalt w Widoradzu został pokonany.20-20160423_190001

A z Widoradza wężykiem przez działki. Jesteśmy dobrą wymówką do przerwania na chwilę roboty, bo nie tylko na działkach, ale każdy, kto nas widział, na chwilę stawał i zaprzestawał tego, co przed chwilą robił: kopania działki, grabienia trawy, no oprócz pewnej pani w Zajączkach, gdzie szarpała kępy chwastów jak rasowa koza. Ale facet, który nad nią stał, nie pozwalał się oderwać od roboty 😉21-20160423_190344

Po pokonaniu dzisiejszej trasy czas na wspólną, krótką posiadówkę, bo niektórym się dzisiaj spieszyło, ale widać chyba na co 🙂22-20160423_191445

Menu

Facebook