Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Rodzinna niedziela. MTB Wieruszów.


Dzisiejszy poranek napawał ogromnym optymizmem, jeśli chodzi o pogodę. Najpierw testy ubrania na długi rękaw… nie, nie! Za gorąco! Powrót, przebranie się na krótki i elegancko. No ale jeszcze godzina do wyjazdu, trzeba jakoś wytrzymać 😉 Jak w każdą niedzielę robimy wypady bardziej rekreacyjne, wolniejsze. Ale dzisiaj nikt z rekreacyjnych nie dotarł, stąd ta średnia 🙂

 Dziś wg wczorajszych ustaleń i obietnic grupa miała liczyć 5-7 osób. No ale niestety pogoda dopisała, zawstydziliśmy grupę szosowców, niektórzy nie mogli z nami pojechać, to chociaż przyjechali na na zbiórkę i wręczyli kwiaty na start 😉01-20160417_110057

Pełni radości i optymizmu ruszyliśmy w stronę Turowa. No taka grupa robi wrażenie.02-20160417_111130

Dalej próbowaliśmy rozpędzać się na Parcice, lecz wiatr jak zwykle ostatnio (nie wiemy kto jest takim psem ogrodnika, ale się dowiemy) daje się we znaki, jakby ktoś celowo go kierunkował przeciwko nam.03-20160417_113742

Jakby ktoś nie wierzył, to wiało około 40-50km/h. Kolega Janek próbował nauczyć nas jazdy na podwójnym wachlarzu, ale zainteresowanie szosą było słabe 😉

Kolega Cichy z kolei nie mógł za bardzo z nami jechać, to chociaż odprowadził nas do Parcic 🙂 Dziękujemy 🙂 W bonusie na powrocie miał wiatr w plecy.04-20160417_115915

Z Parcic skrótem na Czastary. Teren w końcu jakiś, bo od asfaltu dupy bolą 🙂05-20160417_120712

Kawałkami asfaltów dotarliśmy za tory i niedaleko Józefowa skręciliśmy w znaną już niektórym szutrówkę przeciwpożarową.06-20160417_121959

Jesteśmy niedaleko Punktu zapętlającego, zrobiło się bardzo rodzinnie, to podkręciliśmy tempo i lasem urywaliśmy grubo ponad 25km/h. Pod wiatr. Wszyscy dawali radę, więc tempo dostosowane do grupy.07-20160417_122151

Jest siła, jest moc, jest koncentracja i radocha. Jeszcze nie wiedzą, co ich czeka.08-20160417_122248

W oczekiwaniu na kolegę Radka, który chciał z partyzanta odbić sobie w boczek, ale patrol powrócił, zawinął go i nie było mowy o żadnej ucieczce. Wybraliśmy zaraz dla niego i Jogiego alternatywę na przeczekanie, kiedy my będziemy pot w lesie zostawiać 🙂09-20160417_124106

Po małym rozstaniu się z Radkiem i Jogim ruszyliśmy na małą pętelkę 🙂 Masakra dorzucił swoje trzy grosze: górki? jakie górki! Nie wiedząc jeszcze, że za chwilę będzie musiał to odszczekać.10-20160417_125129

Lecimy. Pierwszy podjazd. Jest grubo. Frekwencyjnie podjechaliśmy może we trzech. Chłopaki terenów nie znają, ale starałem się przekazywać cenne wskazówki na każdym podjeździe i zjeździe. Kto posłuchał, temu poszło 🙂11-20160417_125418
Był podjazd, czas na zjazd. Lepiej to nakręcić, niż fotografować. Adrenalina na najwyższym poziomie. Sorry za sapanie, ale tętno powyżej 160 😉 Operator ma najciężej. Musi być wszędzie 🙂 Takich zjazdów i podjazdów dzisiaj było kilka.

Kolejny podjazd. Ktoś coś mówił, że słabo? Chyba z nimi 🙂12-20160417_125907

O jest ten, co tak gwiazdorzył, a snickersa nie zjadł, to prowadził 😉13-20160417_125915

I kolejny podjazd. Trasa wymagająca, wykańczająca, ale piękna. Idealna zaprawa pod wypad w góry Sowie w drugi weekend maja 🙂14-20160417_130205

Ooo no nie! Kolejny podjazd! 🙂15-20160417_130343

Ten akurat można było wziąć z rozpędu i chociaż do połowy podjechać na energii wrzuconej w rower wcześniej.16-20160417_130347

Potem już tylko lawirowanie między drzewami jednośladową ścieżką. Coś niesamowitego 🙂 Już mi paru zapowiedziało stanowczo, że jeszcze tu wrócimy! 🙂17-20160417_131333

No więcej dzisiaj podjazdów, jak zjazdów. Ale to dobrze. W końcu człowiek w takim terenie wie, ile ma mięśni w swoim ciele 😉18-20160417_131537

Hop siup bęc! :)A nie słuchał, żeby z prawej wziąć ten podjazd, to se tera posiedź 😛19-20160417_131547

I kolejny podjazd… zaczyna się robić nudno? W żadnym wypadku 🙂 Wszystkim się podoba 🙂20-20160417_131728

Ostatni, najtrudniejszy zjazd. Może na filmie nie widać tej dramaturgii, ale na żywo zdecydowanie można to odczuć. Zjazd ze schodkiem, więc różne techniki dozwolone. Dla bardziej doświadczonych środkiem, dla bardziej ostrożnych bokiem.

Po liźnięciu wieruszowskich klimatów czas na poszukanie Jogiego i Radka.21-20160417_132454

Są! Cali i zdrowi, tak jak ustalaliśmy punkt zborny, tak czekali. Pamiątkowe foto i lecim na Czastary.22-20160417_132708

W Czastarach czas na uzupełnienie płynów w lokalnym markiecie. 24-20160417_135535

Czas również na tymbarkowe opowieści. Dzisiaj hasło: „Chodź, przytul, przebabcz”. To pewnie za to zatrzymywanie się w połowie podjazdu i blokowanie reszty ekipy 😉23-20160417_134727

Z Czastar ruszyliśmy w kierunku Młyniska. Znaleźliśmy nawet odpowiedni odcinek pod MTB, ale oprócz mnie chyba nikt klimatu nie złapał i każdy jechał bokiem 🙂25-20160417_140315

W miejscowości Kniatowy doszedłem do wniosku, że nadwyżkę czasu mamy aż nadto, więc nie skręciliśmy typowym szutrem na Chrobel, tylko pociągnęliśmy asfaltem ile się dało, włączył się orientering, bo okazało się, że jedziemy na żywioł i droga za chwilę się skończyła. Już gotowi byliśmy zawracać, czego nie lubimy, więc jeden krzyknął: maszyna ruszyła to jedziemy. No to jedziemy.26-20160417_140833

Niby rolnikowi w szkodę, ale okazało się, że spacerujący po polu ludzie nie dość, że wskazali nam drogę przez swoją posesję, to jeszcze słowem się nie odezwali, że im przeoraliśmy pole 😉 Pozdrawiamy 🙂27-20160417_141120

Z łąki zrobiła się nawet droga.28-20160417_141243

Jeszcze tylko przejazd przez podwórko i asfalt 🙂29-20160417_141317

Na końcówce można się było trochę powygłupiać i popodpuszczać, także jedna grupa zerwana ze smyczy z Jankiem na czele, który dziś wczuł się w rolę trenera jak za dawnych czasów,30-20160417_142331

a z tyłu druga grupa, niby słabsza, ale 30 z licznika nie schodziło 🙂31-20160417_142421

Część już uciekła na i tak zimny rosół, a część jeszcze standardowo przez lasek naszą ostatnio często jeżdżoną ścieżką 🙂32-20160417_144534

I materiał filmowy z podnoszenia ściółki w lasku miejskim 🙂

Na zakończenie dla wytrwałych postój w Amfiteatrze.33-20160417_145207

Niby już koniec, ale tak 69km źle wygląda, trzeba dokręcić do 70 🙂 Jadąc przez osiedle Wyszyńskiego zobaczyłem grupę dziewczynek stojących z rowerami i debatujących. Śmignąłem koło nich zwracając uwagę, że na rowerach to się jeździ, a nie stoi, po czym usłyszałem: ale łańcuch spadł koleżance! No to po hamplach, nawrót i serwisujemy. Szarpałem się z tym łańcuchem z dobrych parę minut, ale  jak zobaczyłem dziewczynkę usmarowaną od łańcucha prawie po łokcie, to tak mi się zrobiło głupio i takich sił dostałem, że wyszarpałem go spomiędzy przerzutek i ramy. 34-20160417_160515

Każdy szczęśliwy pojechał w swoją stronę 🙂 Usłyszeć od takich młodych dam tyle podziękowań, to naprawdę człowieka może zawstydzić 🙂35-20160417_160611

I tym miłym akcentem kończymy na dziś 🙂 Dzięki wszystkim za udział 🙂

 

Menu

Facebook