Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

W błocie, między deszczami


Pogoda od paru dni próbuje zepsuć nam szyki, ale jeden telefon wystarczył, żeby ktoś tam z góry otworzył nam lufcik pogodowy 😉 Niedowiarki zostały w domach, więc na podbój dzisiejszych terenów ruszyło tylko czterech odważnych, lub jak kto woli: desperatów 😉

Plan na dzisiejszą trasę był zupełnie inny, bo bardzo dużo asfaltów na dojazd i polatanie po trasie maratonu w Pieczyskach, który odbywa się zawsze co roku 11 listopada, w którym notabene braliśmy udział w tamtym roku… no ale od piątku pada, wczorajsza sobota również poszła w deszczu, więc chociaż dzisiaj, po porannych opadach i przed popołudniowymi chcieliśmy się wstrzelić naszą wyprawą. I udało się. Pod radiem stawiła się grupa szosowców w ilości około 10 osób, ale współczujemy, bo asfalty dzisiaj mokre i plecy można sobie od wilgoci zaziębić. Dlatego po takich opadach stwierdziliśmy jedno: jedziemy się potaplać. Z Wielunia Polną na Gaszyn, a dalej przez Rychłowice na Kamionkę, którą wzięliśmy bokiem, by  terenem dojechać do lasu.01-20160410_113819

Jako że lubimy trochę trudności w terenie, to poszukaliśmy takiej drogi, z przeprawami. Pierwszy szlaban.02-20160410_114121

Przenosimy, przeskakujemy, jak kto potrafi.03-20160410_114253

Drugi szlaban i trzeba uważać jeżdżąc po takich gałęziach, że jeśli są mokre, to kontroli nad rowerem prawie zero.04-20160410_114424

Bokami dotarliśmy na podjazd pod stację PKP w Pątnowie. Pamiętaj Tomku, że jak podjeżdżasz na pełnej pod górkę, to nie stawaj na jej szczycie, chyba że chcesz, aby Zepchnęła innego kolegę jadącego za Tobą ta Twoja siła hamowania 😉05-20160410_115027

Pociągu nie ma, jest tylko do rowerów. Przechodzimy przez stację i zjeżdżamy fajnym, chociaż krótkim nasypem do asfaltu.06-20160410_115106

Z Pątnowa asfaltami udaliśmy się przez Strugi na Łaszew, a potem na Bieniec Mały. na podjeździe do Bieńca skręciliśmy w polną w lewo, w stronę wąwozu królowej Bony.

Dalej kawałkiem asfaltu na Kępowiznę, by szybko zmienić plany i znaleźć terenową drogę na szagę do Dzietrznik. Po pierwszej, nieudanej próbie, bo na mapie było, ale se chop przywłaszczył i zaorał, druga próba idealna, fajny malowniczy i lekko wymagający podjazd.07-20160410_121842

By za chwilę zobaczyć jeszcze bardziej malownicze widoki. Pola i łąki oddzielone miedzami, płynące niczym fale. Romantycznie się zrobiło, więc trzeba uciekać 😉08-20160410_122011

Zaczyna się teren. Dość ślisko podczas zjazdu, zarzuca rowery jakbyśmy byli po kielichu, Romek przytulił się do ziemi, może lubi. Przed nami Syberia.09-20160410_122340

Minąwszy Syberię kierowaliśmy się na wieżę kościoła w Dzietrznikach, cały czas mieląc ostro tony błota. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak może się w człowieku odezwać dziecko i jaka to jest frajda, kiedy można za starego byka potaplać się bezkarnie w takich klimatach 🙂10-20160410_123516

Po drodze natknęliśmy się na pagórku na zalesiony brzozami fragment terenu, gdzie były postawione dwa krzyże: jeden w środku zadrzewienia, drugi na skraju. Prawdopodobnie to jakiś cmentarz choleryczny.11-20160410_123826

Lecimy dalej. Rowery tańczą jak szalone, na horyzoncie Dzietrzniki.12-20160410_124009

W Dzietrznikach znamy taki fajny skrót przy torach, przez mały strumyczek, nad którym leży drewniana kładka. Jogi trochę ją zignorował i wyłożył jak długi na śliskich deskach. Następnie towarzyszka Zepchnęła i Ferbik ustaliśmy, ale Romek nie posłuchał ostrzeżenia i również podzielił los Jogiego. Mało brakło i byłaby darmowa kąpiel.13-20160410_124547

Przez Dzietrzniki przebiliśmy się w stronę lasu rzekomymi asfaltami, by na końcu skręcić w lewo, tzn. w prawo. W teren.14-20160410_125418

Teren i nasze ulubione klimaty. Wieprzowina lubi błoto, my lubimy i jedno i drugie.15-20160410_125713

Jogi skręcił nie w to prawo, tzn. pojechał w to drugie prawo, mała telefoniczna korekta i jest. 16-20160410_130424

No to taplamy dalej. Na Trajków. Pewnie nawet nie wiecie gdzie to jest 😉 To tam właśnie, za tymi błotami 🙂17-20160410_131008

Ale jeszcze trochę do przejechania na szczęście jest, co by za łatwo nie było. Romek! Masz brudne kolano! Przewróciłeś się, czy jak? 🙂18-20160410_131026

Z Trajkowa przez Józefów, na Kocilew, by wybrać nową trasę i skrócić sobie drogę na Brzeziny pomijając asfaltowy Ożarów, bo jak się bawić w terenie, to na całego. Tutaj bieg na orientację.19-20160410_132850

Azymut Brzeziny, które lada moment pojawią się za horyzontem. Tutaj Zepchnęła oszukuje i wali środkiem, a przecież było mówione, że jak za gówniarza: tylko największe kałuże 🙂20-20160410_133509

Brzeziny, Krzyworzeka, asfalty… a potem kawałek terenu w stronę Turowa, błoto i szutrowy podjazd. W Turowie pożegnanie z Romkiem i dalej na Wieluń szlakiem wąskotorówki, bo to przecież też teren.21-20160410_140338

Na końcówce trzeba jeszcze zmyć to, co się w polach zabrało ze sobą 🙂22-20160410_142142

Menu

Facebook