Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Za linią wroga, czyli bunkry w Chorzynie


Dzisiaj dystans był dość wymagający, zwłaszcza, że mieliśmy jednego debiutanta i paru rosomaków oraz dwóch panów na gościnnych występach 🙂

Miło było znowu razem zebrać się, tym razem w połowie mieszanej, nowej ekipie, bo kolega Radek, który tłumacząc się dwa ostatnie razy swoim wiekiem uciekł nam gdzieś po trasie, a tym razem go przytrzymaliśmy i przejechał z nami prawie całość, to jeszcze gościnnie przyjechało do nas dwóch wcześniej zaczepionych kolegów z Działoszyna, kiedy robiliśmy Działoszyńskie Klimaty. No i oczywiście kolega Daniel, mimo problemów z nogą (marsz do Cegły, bo jak nie, to sami będziemy nastawiać), dał radę również, mimo żołnierskiej musztry. Aaaaa! No zapomniałbym: norweski trol: Tranza! Trasa również przygotowana pod niego, bo ostatni raz na rowerze był z nami na mazurach, więc trzeba było dziś chłopaka przeciągnąć 🙂01-20160403_111656

Wg wytyczonej wcześniej trasy obraliśmy kurs podobny do wczorajszego, czyli kierunek Olewin i Wierzchlas. Tu jednak dziś odbiliśmy na Piechów, żeby dotrzeć do Jodłowca.02-20160403_112723

Za chwilę Jodłowiec, temperatura z minuty na minutę rośnie, robi się naprawdę coraz cieplej.03-20160403_114415

Minęliśmy Oberżę Knieję na Raduckim i pokierowaliśmy swoje konie na Józefinę. Chociaż ten Koń z przodu sam się dzisiaj kierował.04-20160403_115537

Przed Józefiną odcinek specjalny. Tranza oczywiście wprawiony w wywrotkach zrobił tam z tyłu karambol i część, której udało się ominąć dotarła na punkt zrzucania odzieży.05-20160403_120153

Koleżanka Zepchnęła z siebie gorset i dwa staniki, zawsze to luźniej w takim słońcu w samej koszulce. Nieprawdaż? 🙂 Reszta poszła za ciosem i również zrzuciła jak takie jadowite żmije swą wylinkę.06-20160403_120404

Nawet Daniel i Michał stwierdzili, że również zrzucą parę kilo. Ciuchów oczywiście, bo budowa ciała jak modela 😉07-20160403_120407

Po dopasowaniu strojów do temperatury z Józefiny Nową Wsią skierowaliśmy się na Osjaków. Mało komu znaną ścieżką dydaktyczną, a nie głównym mostem przeprawiliśmy się na drugą stronę Warty, docierając do zabudowań.08-20160403_122429

W Osjakowie mały postój i zaopatrzenie się w przydrożnym sklepie, no i niestety pożegnanie z kolegami z Działoszyna, bo doszli do wniosku, że dwustu kilometrów dzisiaj chyba nie będą w stanie wykręcić, a na powrocie do siebie pyknie im spokojnie setka. Dzięki Panowie za wspólne kręcenie i zgodnie z umową czekamy na kontakt w sprawie orania po Waszych terenach 🙂09-20160403_123651

A my dalej, w stronę zespołu pięciu kurchanów w Lesisku. Tu już nawigowaliśmy po mapie.10-20160403_124032

Źle oznaczone na mapie, niestety w tym miejscu być powinny, ale to nie wina mapy, tylko kogoś, kto wprowadzał i zatwierdzał dane. 11-20160403_125046

Na szczęście skorzystaliśmy wcześniej z pomocy koleżanki Kasi, która lokalnie tutaj tereny ogarnia i razem z młodym Kubą oraz Grzesiem czekali na nas we właściwym miejscu.  12-20160403_125757

Na koniec, a raczej na początek – pamiątkowe wspólne zdjęcie, Tranza wydał się kim jest, a znamy się w większości tylko z fejsa, więc tym bardziej miłe było to spotkanie. Umówiliśmy się, że pokażą nam również bunkry w okolicy Chorzyny, więc za chwilę ruszyliśmy w dalszą trasę.
13-20160403_125934

Znalazł się nawet pas dla rowerów, która była wytyczoną boczną częścią jezdni. Obowiązek jazdy nim istnieje tylko w tę stronę, jeśli znajduje się po stronie kierunku naszej jazdy, a poza tym musiałby mieć minimum 2 metry szerokości i musiałby jeszcze obowiązywać zakaz jazdy rowerem po jezdni, no ale… nie będziemy mieszać, w poradach mamy to dokładnie opisane 🙂14-20160403_131611

To już nasze ulubione tereny, czyli tereny. Gdyby nie latający przed nami samopas pies, mielibyśmy możliwość sfotografowania parki żurawi, pasących się na pobliskiej łące. A tak musicie sobie wyobrazić, że te dwa punkciki na niebie, nad brzozami, to właśnie one. Jeśli widzicie więcej punkcików, to pora przetrzeć ekran.15-20160403_132033

Jesteśmy na drodze, gdzie bunkrów powinno być około 3 do 5, ale niestety takie to dziedzictwo narodowe i piękne oznaczenia, że niestety ale przejechaliśmy, nie wiedząc nawet dokładnie, gdzie się znajdują.16-20160403_133420

Dojechaliśmy do starej ósemki, bunkry za nami, zaliczone, nie odhaczone. Ruszamy na Tobułki, tam ekipa Kasia, Kuba, Rafał czeka, żeby pokazać nam parę bunkrów.17-20160403_134345

Są. Grzesiu sprzedał nam parę ciekawych informacji na temat bunkrów, ale celowo nie będziemy się nimi z Wami dzielić, bo to zostaje tylko dla tych, którzy uczestniczą w naszych wypadach 🙂 18-20160403_135149

Pierwszy bunkier. Za stodołą. Na górce. W brzózkach. Jest klimat, co?19-20160403_135253

Tomasz zdobywca. Bunkry miały nas zachwycić, ale też było za.ście 🙂20-20160403_135355

Była nawet próba podniesienia dekla, ale coś poszło nie tak. Ciekawe co.21-12953054_1157428980963755_1419094177_o

Czas na drugi bunkier, wielkościowo szkopy szły wg jednego schematu i robili takie M1, bo ciasne, ten dodatkowo zasypany. Przy powrocie do drogi wyszedł ku nam gospodarz i również podzielił się ciekawą wiedzą na temat historii z tego regionu. Ciarki przechodzą.22-20160403_140342

Jest trzeci bunkier. Ten zalany wodą, również wg poprzedniego schematu.23-20160403_141025

Zszedł jedyny odważny i to podwójnie, bo nie wiadomo, czy zagrożenie szło z bunkra, czy znad bunkra. Na szczęście nie było dekla, bo jestem pewien – patrząc po minach – że każdy z uśmiechem na twarzy pomógłby przykrywać 🙂24-20160403_141501

Ruszyliśmy na Chorzynę, wcześniej żegnając się z osjakowską ekipą przewodników, ten pierwszy raz był gratis, następnym pewnie wykasują. Tu niestety bunkier był słabo dostępny, bo najpierw przeorane pole, a dalej wschodzące żytko. I tu jest ryzyko bajki o powidłach: po widłach są dziury w plecach. Nie ryzykowaliśmy, tylko zdjęcie z daleka i z drugiej strony drogi kolejny, piąty, ostatni już bunkier.25-20160403_142011

Wszystkie pięć, takie same, monotonne. Małe niemce tam musiały siedzieć, bo stanąć było ciężko.26-20160403_142153

Pożegnaliśmy bunkry i ruszyliśmy na Radoszewice.27-20160403_142952

Wcześniej jednak jeszcze zahaczyliśmy o Kuźnicę Strobińską, bo innej drogi – żeby nie nadrabiać kilometrów – nie było. W oczekiwaniu na spuchniętą nogę Daniela, którą wlókł za rowerem, Koń jaki jest, każdy widzi, a reszta czekała przy rowerach.28-20160403_151743

Radoszewice, Zmyślona, Kochlew i kolejna niespodzianka dla większości grupy: ścieżka z Kochlewa do Krzeczowa. Przy samej rzece. Oczywiście nie zabrakło smutnego akcentu w postaci rozjechania tej ścieżki o szerokości jednego rowerzysty przez quadowca o małym rozumku. 29-20160403_152656

W Krzeczowie wsiedliśmy do karuzeli, jednak nikt nie przyszedł skasować za bilety, co wróżyło, że jednak nieczynna. 30-20160403_153719

Pożegnaliśmy się z Danielem, który mimo bolącej szkity zajechał pierwszy do Wielunia. Się gra, się ma 🙂31-20160403_155229

W osłabionym składzie powędrowaliśmy na Toporów. Żeby już ekipy nie przemęczać, krótka piłka: z Toporowa Mierzycami na Wieluń. Oj jak dawno nie jechaliśmy tą trasą.32-20160403_160008

Mierzyce, końcówka zabudowań i lasy.  Szkoda, że asfaltem, ale Radek stwierdził, że mu mało i w Przycłapach odłączył się w bok celem pospacerowania sobie po lesie na dobitkę. Szacun.33-20160403_162009

My dalej na Wieluń, gdzie Jogi się chyba czegoś nałykał, bo na końcówce poszedł, jak dzik w szkodę. 34-20160403_163838

Dzięki wszystkim za dziś! Radkowi za wytrwałość, chłopakom z Działoszyna za fajną wspólną przejażdżkę naszymi terenami, Danielowi za zaciśnięte zęby mimo bolącej nogi, Tranzie, za odwagę, bo od lipca nie siedział na  rowerze, Koniowi, za to, że uciekł, Michałowi za chęci, Tomkowi za pożyczenie latarki, Jogiemu, za coraz lepsze postępy i sobie, za relację 🙂 No i naszym gościom specjalnym – przewodnikom, bez których ciężko byłoby dotrzeć do bunkrów: Kasi, Kubusiowi i Grzesiowi 🙂

Do następnego!

Menu

Facebook