Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Rowerem na spacerek


Jakby kto nam nie wierzył, jeździmy wolno, jak tylko rosomaki wyjdą wygrzać się na słońcu.  A wyszło ich dziś aż trzech. Ale strach się bać, jak temperatura od poniedziałku sięgnie 20 stopni 😛

Pod dopingujący nam wiatr skierowaliśmy się pięknym rozkopanym terenowym Widoradzem na Olewin, gdzie już nie było tak kolorowo, bo pojawił się asfalt możliwy do jazdy. Trzeba było zatem skrócić męki i skierować się na wierzchleskie boki.
01-20160402_144713

Po zwiedzeniu całej wsi pojechaliśmy szutrem na Kraszkowice. Jakie nas czasem zdumienie bierze, gdy dojeżdżamy do domostwa, gdzie brama otwarta na oścież, przerażona gospodyni próbuje powstrzymać swoje wcześniej z łańcucha spuszczone zapchlone kundle, które na widok roweru gotowe byłyby poświęcić życie… gdyby nie ten wystający kamień na środku podwórka, to pewnie zdążyłaby je wyprzedzić i bramę przed obślinionymi pyskami zawrzeć…. Dobrze, że mamy spd, bo czasem jakiś pies chce zebrać pieczątkę na naszej trasie 😉
02-20160402_150324

Z Kraszkowic pod dobry podjazd, dający się sprawdzić każdemu rosomakowi. Dzisiaj dwóch przeszło testy pomyślnie, trzeci jeszcze jedzie. Odpoczęli? 😉 To wiadomo co.
03-20160402_151626

Przejechaliśmy Toporów bokiem, potem Kamion i dalej na Ogroble naszym ulubionym szlakiem nad Wartą. Tak blisko, że istnieje obawa o kąpiel. Każdy zatem, kto jest bez ręcznika tylko ogląda. Reszta jedzie.
04-20160402_153328

Ekipa  w komplecie, czyli jeszcze nikt nie pływa i nikt nie umiera z racji nadmiernej prędkości. Dziś było naprawdę wolno, ale właśnie o to chodzi, żeby było zawsze tak, jak grupa daje radę. Nigdy inaczej. No chyba, że jest międzynarodowe święto uciekania na rowerze, ale to już inna bajka 😉
05-20160402_153633

Są dwa  przynajmniej wąwozy. Dwa, które sobie ukochaliśmy. Jednym wjeżdżamy, drugim zjeżdżamy. Parę wpisów temu informowaliśmy, że nasz zjazdowy chwilowo nim nie jest, bo zawalony jak droga za czasów Janosika i przejechać się nie da. Dziś tylko wjazd i dalej drogą na Ogroble.
06-20160402_153933

Ogroble i pitstop u Andrzeja. Miejsce klimatyczne, każdy czuje się tu jak u siebie. Niektórzy nawet udawają, że rozmawiają przez telefon, jak tu nie ma zasięgu 😉
07-20160402_155533

Po miłym przystanku ruszyliśmy na Łaszew. Ale żeby nie było za nudno, to może jakiś podjeździk i zjeździk? Czemu nie 🙂 Nawet nasz kolega liścionosz Błażej, który jutro pewnie nie usiądzie stwierdził, że da radę.
08-20160402_162240

Był podjeździk, jest i zjeździk. Koleżanka Tomasz nikogo dzisiaj nie Zepchnęła. Za to Zjechałła.
09-20160402_162921

Łaszew już blisko, w trakcie padła propozycja, co by ogarnąć może jeszcze Bieniec. Czemu nie? Niewiadomo. Znaleźli się w grupie chętni, nawet wszyscy.
10-20160402_163649

Coraz bardziej jeden liść dawał się we znaki, dzięki temu w sumie odkryliśmy, a raczej Renklod, że jest niby zjeździk. Z Łaszewa na Bieniec. Taki skrót. Przymiarka odpowiednia.11-20160402_163909

Jest moc, a raczej próba mocy, podczas próby zjazdu

Łączymy się w grupę, część zjazdowo-schodzeniowa, część asfaltowa. Dalej na Bieniec.12-20160402_164136

Z Bieńca z wiatrem i żaglem osiągając prędkości często powyżej 50km/h oprócz Błażeja oczywiście, ale on nie wiedział po prostu, że można i jechał wolno -kierujemy się na Pątnów.
13-20160402_164931

Żeby za łatwo nie było, to jeszcze niby skrót, a droga pełna piachu, i pustynia wciąga nas od głowy do pięt, wypala oczy, suszy ciało i krew, I tylko tra, tra, tra, zgrzyta w zębach piach, słońce opala brzuchy, wiatr tarmosi nasze ciuchy.
14-20160402_165634

Po tak melodycznym piaszczystym kawałku czas na spontaniczny pitstop. Podczas chwili odpoczynku minął nas prawie Kolega Cezary, który jest pasjonatem fotografowania okolic.
15-20160402_171713

Razem z Cezarym ruszyliśmy na Kamionkę, Błażej usiądź.
16-20160402_172723

Z Kamionki ścianą lasu w stronę Rudy i tu ciekawostka: wysprzątali dzikie wysypisko, które znajdowało się w najwyższym punkcie od Rudy i Nowego Światu w polach.
17-20160402_174007

Dalej już tylko Wieluń, ale dziś błota nie było, więc konieczności otrzepywania rowerów na „ścieżce rowerowej” w Rudzie również nie, więc bokami, polnymi drogami doczłapaliśmy się do centrum. Dzięki za dziś!

Menu

Facebook