Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Niedziela wielkanocna


Dzień dobry 🙂 Niedziela 🙂 Święcone pożarte, do obiadu jeszcze szmat czasu, bo aż 3 godziny, więc trzeba jakąś małą świąteczną pięćdziesiątkę strzelić. Ale nie alkoholową, tylko rowerową 🙂

Dziś w licznej grupie, czyli wujek prezes i Koń. Nie lubię określenia prezes, bo niby niewygórowany wzrost, ale kojarzy mi się z takim jednym… 😉 Dziś ruszyliśmy w innym kierunku, niż wczoraj. I wiecie co? Jest taka jedna menda u nas w grupie, która jeździć nie może, to jakieś ziółka pali i wiatr wznieca, co by zawsze pod wiatr było… wczoraj pod wiatr, mimo, że przeciwny kierunek i dzisiaj to samo… ale dowiemy się, który to i rozliczymy odpowiednio 😉01-20160327_111806

Na początek i rozgrzewkę wybraliśmy koryto bajk maratonu. Opuszczone, jak stare łódzkie szwalnie… tylko wiatr hula i czasem sarna przebiegnie. Ale widoki niczego sobie.02-20160327_113003

Niektórzy siedząc w domach przed telewizorem mają lepsze widoki oglądając national geographic czy discovery, ale poczuć to, usłyszeć i zobaczyć na żywo… nikt nam tego nie odbierze! A i do tego spalamy świąteczne kalorie 🙂 Czego chcieć więcej?03-20160327_113513

Wylecieliśmy z lasu. Znowu pod wiatr, na Kraszkowice, w złudnej nadziei na otwarty sklep. Całujemy klamkę i lecimy dalej, na Toporów.04-20160327_114040

W sumie to nie na Toporów wedle wcześniej założonego planu, bo jak można zobaczyć coś nowego, to dlaczego nie? Z szutrówki od Kraszkowic odbiliśmy na skróty do łącznika asfaltowego Toporów-Krzeczów. Bardzo przyjemny odcinek.05-20160327_115728

Krzeczów. Może tu sklep będzie otwarty? Bo tylko Koniu ma picie, ale jakoś damy radę na jednej butelce. Całujemy klamkę po raz drugi i do lasu. Koniu nawet w rękawiczkach na święta schował zajączka. Widzicie uszy?06-20160327_120539

Znacie już te wąwozy. Ale w tak pięknym wiosennym słońcu jeszcze ich nie pokonywaliśmy. Sama natura.07-20160327_121113

Już prawie drugi wąwóz zjazdowy, już czekam na Konia, żeby zrobić kolejną fotę, ale jest chwilę wcześniej droga w lewo i szybki zwrot akcji: zawracamy.08-20160327_121350

No tym razem nie poszło, za wąsko było, za grząsko, żebym wiedział, że się przewrócę, to bym sobie wcześniej usiadł.09-20160327_121457

Zapobiegawczo dalej usiedliśmy sobie, żeby już się potem nie przewracać. Mały piknik z napojem regenerująco-kojącym. Lecimy dalej w poszukiwaniu największego wzniesienia w okolicy.10-20160327_121838

Szukamy wg mapy i jest! Zdjęcie zrobione prostopadle do wzniesienia, więc wyobraźcie sobie ten podjazd. Coś pięknego i niesamowitego. Takie drapanie, jak lubimy.11-20160327_122645

Za chwilę parę zjazdów, parę podjazdów, cały czas nowym szlakiem. Okazuje się, że przejechaliśmy miejsce, gdzie zbieraliśmy tutaj z rowerowym na jesień zielonki 🙂12-20160327_123227

Teraz azymut Kamion. Uprzednio zakładaliśmy, że zjedziemy drugim wąwozem, by za chwilę za nim wdrapać się pod ośrodek w Kamionie, ale Koniu przekonywał, że tam też będzie fajnie. I było. Było mega! Trasę zapętliliśmy na końcu tego podjazdu i wyjechaliśmy na ośrodku.13-20160327_123707

Dalej krótka i szybka decyzja: brzegiem Warty i wąwozami na Ogroble.14-20160327_124627

Pogoda dziś rozpieszczała nas na całego. Jedziemy w tlenie i w dobrym czasie. Za godzinę Wieluń, a tu jeszcze 20km.15-20160327_124937

Jazda od Kamionu do Ogrobli brzegiem rzeki to naprawdę coś fascynującego o tej porze roku. Zimą było super, ale teraz wiosną, no to trzeba przeżyć!16-20160327_124940

Postanowiliśmy naszym zjazdowym wąwozem wdrapać się do drogi. Niestety ludzie lubią chyba sobie robić na złość, bo ktoś quadowcom zablokował skutecznie drzewami oranie wąwozu, ale dlaczego my na tym mamy cierpieć? Niestety bezmózgowi quadowcy nie dość, że płoszą zwierzynę leśną, to jeszcze niszczą lasy. Szkoda, że nadleśnictwo nie weźmie się za ten proceder i nie wali mandatów, jak powinno wg prawa.17-20160327_125318

Minęliśmy Ogroble, potem Przywóz, pocałowana trzecia klamka u Andrzeja w barze i na Łaszew.18-20160327_130613

Z Łaszewa czerwonym szlakiem pieszym na Rudę.19-20160327_132334

Zamknęliśmy ślad na Przycłapskim lesie i w osłonie drzew dojechaliśmy na końcówkę lasu.20-20160327_133022

Jeszcze tylko parędziesiąt metrów uciechy z terenów leśnych i Ruda, gdzie wyhuśtaliśmy się na ścieżce jak za młodego na placu zabaw i Wieluń.21-20160327_133342

Menu

Facebook