Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Wielka Sobota


 

Wielka Sobota. Dzień w sumie jak każda sobota, a ta dodatkowo wielka. Z małymi przeprawami.

Mimo, że żaden z naszej dzisiejszej piątki nie miał przy rowerze koszyczka, to wcześniej przed wypadem każdy zdążył go poświęcić i pomoczyć jajka. Jednemu z nas udałoby się to właśnie po przeprawie za rurami, bo chwila nieuwagi,  i zęby w koszyczku i … w strumyczku.01-20160326_130714

No ale… lecimy. Jak zwykle przy dniu takim, że wielu nie może to i żabę podsunie, więc wieje, jedziemy pod wiatr, żeby z wiatrem wracać. Przez cukrownię i dalej na Bieniądzice, by za chwilę spotkać przeszkodę w postaci mostu na obwodnicy północnej. Stróż już nas zna, więc tylko machnął ręką, bo broń miał w przyczepce, więc nie zdążyłby dobiec 😉 Niektórzy prowadzą między rusztowaniami, a niektórzy objeżdżają bokiem.02-20160326_132233

Ze Stawu na Gromadzice, a dalej… nowo wytyczonym szlakiem polnym, leśnym, bo asfalty… no nie te rowery.03-20160326_133803

Wieje dość z prawej strony, dlatego tarcza w postaci lasu. Dobrze, że nie wiedzieli, gdzie są prowadzeni, bo klnęliby 🙂 Ale i tak któryś się w końcu zorientował, że chyba robimy prawie pętlę 🙂 Ale taki był cel. Dużo terenów, mało gadania.04-20160326_134234

Dojechawszy do Działów zmiana planów, bo były takie, że prosto na Emanuelinę i Leniszki asfaltem, ale terenem też się da. Na mapie tu jest droga, więc z mapą kłócić się nie zamierzamy, skoro jechać się da 🙂05-20160326_135222

Dało się? Pewnie, że tak. Cel pośredni osiągnięty. Leniszki. Ale dziś trochę inaczej, bo w kierunku Chojen. Coś dla wszystkich nowego. Słońce jak widać dodawało nam dzisiaj dopingu.06-20160326_140643

Kłoniczki, Swoboda, a tu to już chyba Jurata. Przynajmniej tyle piachu, że można poczuć się jak nad Bałtykiem 😉07-20160326_142742

W piaskowych klimatach na Rosół. Tfu. Na Rososz 🙂08-20160326_143210

Nasz ulubiony punkt na drodze. Zaprzyjaźniony sklep i wróżba spod kapsla od towarzyszki Zepchnęły:09-20160326_144730

Rowerzyści specjalnej troski dzisiejszego wypadu w całej prawie okazałości. Tylko Bogdan jakiś smutny, bo jechał żubrem a reszta na orzechach.10-20160326_145236

Z Rososzy w stronę Wiktorowa czy Białej, nie wiadomo, bo szło szybko z wiatrem, niczym orzechowa sztafeta.11-20160326_150906

Jeszcze niedawno była tu całkiem fajna ścieżka, dopóki kargul z pawlakiem się nie pożarli i nie zaczęli orać na dwa palce pod miedzę. Wyjeżdżone jednak jest, więc jedziemy.12-20160326_151255

Najpierw przez pole, potem też przez pole. Miedzy brak. Podzielili się widocznie.13-20160326_151329

  Z Białej na Kopydłów. Jako, że jesteśmy wszyscy czołgami, więc nie przeczołgać się po cięższym terenie w wielką sobotę pewnie byłoby grzechem.15-20160326_151929

No to lecimy. Tu dla niepoznaki wszyscy boczkiem boczkiem, bo nie chcieli zachlapać obiektywu, bo tak to redukcja, środek i błotniste uśmiechy.16-20160326_152148

Kopydłów, nudne asfalty to zdjęć nie ma, za to księżycowy krajobraz z Kopydłowa do Kurowa trzeba było uwiecznić. Taniec między takimi kraterami to nie lada wyzwanie.17-20160326_152950

Dalej wieluński lasek i kawałek adrenaliny w postaci wąskiej i wymagającej ścieżki.18-20160326_154800

A no i właśnie Bogdan. Nie wiedział, że ścieżka jest wymagająca i przejechał całą.19-20160326_155158

Przy bocznym wyjeździe z lasku spotkaliśmy na treningu rzeszę biegaczy z Wieluń Biega, zgodnie z wielkosobotnią tradycją poświęciliśmy się i minęliśmy ich lewą stroną wysepki.20-20160326_155546

Dzięki za dziś, jutro i pojutrze też jest dzień! Na rower oczywiście 😉

Menu

Facebook