Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Pogoda pod psem


 

Widok za oknem nie należał do najprzyjemniejszych dziś. W ogóle to psa szkoda z domu wygonić, ale co zrobić… to jest od nas silniejsze.

Widoczność w poziomie na około 200 metrów, w pionie na jakieś 50. Chmury tak niskie, że czasem trzeba było się schylać. Ruszyliśmy Kijakiem na Turów. Mimo ostatnich deszczowych dni w polach o dziwo sucho.01-DSC_0662

Krzyworzeką i Krajkowem na Chotów, w nadziei zobaczenia na gnieździe bocianim jakichś mieszkańców, niestety jeszcze nie przybyli.02-DSC_0664

Za to w polach istny nalot dzikich gęsi. Setki, a może i tysiące przysiadły na pobliskiej łące chyba na popołudniowy wypas. Obraz niesamowity, jak na nasz widok nagle zaczęły wzbijać się w powietrze, gęgając całą masą gęsich gwizdków.03-DSC_0667

Minąwszy Kurów i Kopydłów, kawałkiem siedemdziesiątki czwórki, która na poczet S8 straciła sławne oznaczenie „8” przebiliśmy się na polną drogę w kierunku Raczyna.04-DSC_0670

Ucieszyliśmy się, że z nudnego i niebezpiecznego asfaltu w teren, mimo że pod wiatr i mżawkę, która towarzyszyła nam w mniejszym lub większym stopniu.05-DSC_0672

Chmury były dziś tak nisko, że widok wiatraków, z których zrobiły kikuty był zatrważający. 06-DSC_0673

Pokonaliśmy Łagiewniki pod wiatr i bocznym dotarliśmy do Czarnożył, gdzie stoi barokowy kościół pw. św. Bartłomieja z 1726 r. Wymodlona pogoda na jutro, co by nie było powtórki z dziś.07-DSC_0677

Od Gromadzic już z wiatrem, lecz w cały czas w Hitchcockowskim klimacie. Nie dość, że wszędzie szaro, smutno i pomżywa, to jeszcze żadnej żywej duszy… Za to czołówka nam się już od dłuższego czasu wykreowała, dlatego zdjęcia tylko z tyłu. Nie dało się dogonić, a i jeszcze sprzęt zastępczy, to zanim ostrość ustawił, to kilometr uciekł.08-DSC_0682

Od Łagiewnik praktycznie non stop asfalt, więc trzeba to jakoś urozmaicić, bo gdyby nie dziury i nierówności na szosie, to z nudów można było przysnąć. Serwisówką na Starzenice.09-DSC_0688

W końcu zdjęcie z przodka, bo udało się przegonić czołówkę. Ciężko było, ale czego nie robi się dla relacji. Pan w czerwonym krawacie… a przepraszam, to nie krawat, to język i pani w różowym kasku zdeklasowani.10-DSC_0695

Wypad byłby niespełniony, gdybyśmy nie liznęli chociaż kawałka lasu. Tak więc nadrzuciliśmy trasę na Wierzchlas, by w Przycłapach poczuć się na 100%.11-DSC_0711

W lesie przestało padać, ale z gałęzi od czasu do czasu jak grochy waliły krople o kask. Zaraz jednak wyjeżdżamy z lasu i znowu będziemy moknąć.12-DSC_0723

Na końcówce trasy pogoda postanowiła się zemścić i uszczelka z góry zaczęła coraz bardziej popuszczać, więc generalnie na 2 ostatnich kilometrach wchłonęliśmy więcej wody, niż na całej trasie.13-DSC_0725

Ale pamiętajcie! Nie ma złej pogody na rower. Są tylko nieodpowiednie ubrania 🙂

Menu

Facebook