Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Pierwsze oznaki wiosny


Jako że obserwując pogodę zauważyliśmy lukę w opadach, która wypada właśnie w sobotę, trzeba to wykorzystać z premedytacją. Bo wczoraj pada, jutro pada, a dziś świeci słońce 🙂

Szybka ustawka wczoraj wieczorem na dziś o 12 pod Starostwem i proszę. Jest ekipa 🙂

Wiało dzisiaj dość, zwłaszcza porywiście, więc chcąc skorzystać z dobrodziejstw wiatru pojechaliśmy jego boczną pchającą w stronę Mierzyc. Oczywiście korzystając z przywileju jazdy prawą stroną jezdni, gdy „ścieżka o mój Boże rowerowa” jest po naszej lewej stronie. Dziś nikt nie trąbił, pewnie w obawie o konfrontację, chociaż tych przepisowych co na żyletkę wyprzedzali paru się zdarzyło. Z grzeczności jedziemy gęsiego. Bo my generalnie jesteśmy grzeczni 😉20160220_121628

Asfaltem… ziew… do Przycłap, by za chwilę wjechać w szuter prowadzący na Jajczaki. Każdy się rwie, bo poczuł trochę normalnego podłoża pod oponą 😉20160220_122630

Z Jajczaków przez Strugi i Łaszew, asfaltem na Przywóz. Zdjęć nie ma, bo nudno. Pełno smoły, która udaje asfalt. Z Łaszewa utwardzoną terenową na Przywóz, ale nowalijkom trzeba było pokazać przysiółek Malęda.20160220_124702

Z Malędy trzeba było wrócić do pełnej kałuż szutrówki na Przywóz. Taki wniosek się nasuwa: po obfitych deszczach im droga mniej ujeżdżana, tym bardziej sucha.20160220_124906

Na Ogroble jak widać ruch nie z tej ziemi. Dzisiejsza aura rekompensowała wszystkie błota, kałuże i inne niezbyt miłe o tej porze roku przygody 🙂20160220_125918

Ogroble zdobyte, czas obrać azymut Bobrowniki.20160220_130437

Trochę się na jednej krzyżówce pomerdały kierunki i trafiliśmy na drogę z zimowymi klimatami. Wydana została komenda na przodki: „w lepszą pierwszą w prawo”, ale zrozumiana została jako „w pierwszą lepszą w prawo”.20160220_130621

Także po pokonaniu drogi, której nie było, a wydawało się, że jest, dotarliśmy do drogi, która była. Tomek właśnie wjeżdża. No prawie autostrada w porównaniu do tego, czym przed chwilą jechaliśmy 🙂20160220_130843

Bobrowniki. Chłopy se znowu zaorały jedną drogę, którą często dojeżdżaliśmy do wsi, pewnie awaria pługa, bo się pewnie parę razy nie podniósł przy przejeżdżaniu przez szlak, więc tak zostało i trzeba było zjechać alternatywą. Dość piaszczystą. 20160220_132539

Druga część ekipy aż zacierała zęby, że znowu wracają do czasów dzieciństwa i zabaw w piasku 😉20160220_132606

W Bobrownikach mały postój, ale taki mały, że aż nie było czasu zjeść całego banana, więc chłopaki dzielili się na pół.20160220_133242

Z Bobrownik na Żabi Staw. No i tu właśnie docieramy do tematu dzisiejszego wypadu. Widzicie? To nie żaden fotomontaż! Oryginalne bazie. Wielkanoc czuć w powietrzu 🙂 Idzie wiosna!20160220_134332

Żeby nie było, wszyscy poniżej to potwierdzają. Ten śnieg to już przeszłość 🙂20160220_134347

Z Żabiego Stawu żółtym szlakiem skierowaliśmy się w stronę Bukowców. Jednak wartym zobaczenia miejscem była przymusowo wysiedlona przez władze w latach bodajże pięćdziesiątych ubiegłego stulecia osada o nazwie Jarzębie. Z zasłyszanych informacji wiedzieliśmy, że było tam paręnaście domostw, gdzie ludzie żyli bez prądu i bieżącej wody (nie wliczając Warty 😉 ), tworząc istną enklawę i nie dopuszczając nikogo z zewnątrz. Do dziś zostało tam niewiele… krzyż na wjeździe do wsi, parę dzikich owocowych drzew będących pozostałością sadu i doły, w których kiedyś stały domy z kamienia. Na zdjęciu poniżej najlepiej zachowany fragment jednego z domów.20160220_135449

Z Jarzębia skierowaliśmy się na „pięknie” oznaczony rezerwat Wronia Woda. Niestety w naszym powiecie wszelkie perełki w postaci rezerwatów czy innych miejsc wartych odwiedzenia są tak żałośnie oznakowane, że trzeba mieć dobrą orientację i zapał, żeby samemu sobie radzić. Potrzebujemy czasu, ale dołożymy wszelkich starań, żeby zmieniło się to na plus dla turystów.20160220_140447

Dalej w stronę Bukowców, by skręcić w stronę Ogrobli, na mało komu znaną osadę Wieszagi w środku wielkiego łuku Warty. Piękne miejsce.20160220_142120

Dalej na Przywóz i znowu nudne asfalty aż do końca Toporowa. Potem jeden z naszych już ulubionych podjazdów w stronę Kraszkowic. Można tam wszelkie nerwy zostawić, parę kilogramów i czego tam jeszcze człowiek w sobie nie lubi 🙂20160220_144431

Z racji tego, że mieliśmy dzisiaj trochę niesprzyjający, może nie mocny wcale wiatr, to bardzo upierdliwy i porywisty, bo miotał nami, jak szatan zakonnicą, więc pod kościołem w Kraszkowicach szybka zdrowaśka o pomyślne wiatry i lecimy dalej 😉20160220_145333

Wierzchlas. Słabo chłopaki modlili w tych Kraszkowicach, bo wiało z lewego przodu. Dojechać jednak trzeba.20160220_151201

Nierówna walka z wiatrem na chwilę skończona, bo bierzemy go bokiem. Jednak oprócz bocznego pojawiło się za wiatrakiem znowu błotko. 20160220_151731

Olewin i Widoradz. Teren zabudowany na Widoradzu. Jak widać „teren zabudowany” nabiera tutaj nowego znaczenia.20160220_152917

Na wyjeździe z Widoradza doleciał nas kolega Roman, a to tylko dlatego, że miał o połowę cieńsze oponki. No i dlatego dzisiaj tłukł się szosą, bo z nami można było się dziś utopić 🙂20160220_153346

Dziękujemy za dziś! Czekamy na pogodę, bo jutro deszcze 🙁

Menu

Facebook