Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Dwa w jednym


 

Dzisiaj na początku ustaliliśmy, że dzisiaj taka krótka, w miarę dynamiczna jazda, takie dwie godzinki i do domu. A wyszło jak zwykle 😉

W pięknych okolicznościach przyrody ruszyliśmy na Olewin, a dalej na Wierzchlas. Trasa zakładała około 40km. Wiało dzisiaj dość okrutnie, ale na pewno mniej, niż jutro 🙂20160206_131655

Minąwszy Olewin, Wierzchlas i Kraszkowice cały czas z towarzystwem bocznego, porywistego wiatru kierowaliśmy się topornie na Toporów.20160206_133937

Pierwszy poważny podjazd pokonany, chwila na złapanie oddechu. Jogi gdzieś się tam jeszcze z tyłu wdrapuje, to jest pomysł na wspólne zdjęcie. Chłopaki na przodzie stanęli i czekamy.20160206_134313

A Jogi tak zafascynowany początkiem zjazdu, że nawet nie zauważył, że czekamy na niego. Komendy głosowe też zignorował, tylko poszedł jak dzik w szkodę. A tak poważnie to pot mu oczy zalał a ciśnienie w uszach rozsadzało od środka bębenki, więc ani nas nie widział, ani nie słyszał 😉20160206_134358

Toporów. Chwila dla reportera. Trudna chwila, bo miotało rowerem jak szatan zakonnicą 🙂20160206_134909

Dojechaliśmy do Kamionu. Mała narada, czy jedziemy na Ogroble wąwozami, czy górą. Jogi już miał chytry plan, że on sobie do Przywozu to może asfaltem i tam na nas poczeka. Jakieś tłumaczenia, że oponki za wąskie w porównaniu z naszymi, ale dobra, uwierzyliśmy. Zdał sobie sprawę, że kurtką odstaje 😉 Niedługo nadrobimy 🙂20160206_135442

Morderczy podjazd z Kamionu pokonany. Jest wyzwanie, jest pot, łzy i radość. Gratulacjom na szczycie nie było końca 😉20160206_140024

Trochę błotniście, ale jazdę po bagnie rekompensował absolutnie niebiański zapach świeżo ściętego drzewa. Zresztą… sami powąchajcie to zdjęcie 🙂20160206_140515

Jak się jedzie z tyłu i zna las, to można nadrobić skrótami i znowu wyjść na czołówkę, czego dowodem jest to zdjęcie. Chłopaki stwierdzili, że dość rzucające się kolory na bluzie pozwoliły zidentyfikować cwaniaka 🙂20160206_141323

Mały postój w naszym ulubionym barze w Przywozie. Jogi już czekał. Na postoju dotarł sms, że kolejny z Rowerowego Wielunia wybiera się na przejażdżkę, w stronę Ożarowa. Oczywiście został skierowany ku nam. Ruszyliśmy więc na Łaszew.20160206_143916

Z Łaszewa na Strugi, zmagając się na otwartych przestrzeniach z porywistym bocznym, tym razem z lewej. Jogi nie jechał z nami drugą stroną rzeki, to plecki czyste. A u nas taka górka na początku, że nie do końca jest pewne, czy to na pewno błoto 😉20160206_145515

Jak widać, w bluzach Rowerowego Wielunia jeździ się szybciej.20160206_145914

W zwykłej jest się gdzieś z tyłu. 20160206_145941

Jest. Kolega Tomek dobił do nas na wysokości zbiornika p-poż. na wysokości Przycłap. Zawróciliśmy go i na Wieluń.20160206_150815

Zawsze przy wyjeździe z lasu nadchodzi nostalgia, bo jazda lasem jest jedną z najprzyjemniejszych z każdej wyprawy. Ten ból i smutek zrekompensowała myśl, że to dopiero koniec pierwszej części dzisiejszej wyprawy 🙂20160206_151241

Pożegnaliśmy ekipę z pierwszej części dzisiejszej wyprawy na Częstochowskiej.20160206_152356

Sami udaliśmy się w stronę Rychłowic. Centralnie pod wiatr. Masakra. Ale przyjemna masakra.20160206_152623

Z Rychłowic dalej na Kadłub a Kadłubem na Kocilew. Cały czas wiało. Kolega Tomek patrzył co chwilę, czy gdzieś mnie nie wywiało. Ale jestem tak mało atrakcyjny, że nawet wiatr mnie nie chce porwać 😉20160206_154725

Jest Kocilew. Jest koźlak inwalida. Urwane śmigło 🙁20160206_155633

Pokonaliśmy nasze słabości pod górki i wiatr, który stawiał nas często na baczność i już tym razem po zmianie kierunku na Krzyworzekę razem z naszym jednak sprzymierzeńcem wiatrem przekroczyliśmy barierę dźwięku. Rekord, 62km/h.20160206_160435

Krzyworzeka, potem Krajków. Do Turowa nie dojechaliśmy, bo zrodził się pomysł, żeby końcówkę trasy zrobić szlakiem kolejki 🙂 Jeden rzuca hasło, drugi podłapuje i wszyscy szczęśliwi 🙂 20160206_162711

Dzięki za dziś!

 

Menu

Facebook