Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Grupa trzech… i reszta ;)


Dzisiaj znowu wiało. Znowu trzeba było przyjąć, że chowamy się w lesie, bo plany były na zachód. A tu kolejny – wydaje się – monotonny wyjazd w lasy Załęczańskiego Parku Krajobrazowego. Nic bardziej mylnego. Pojawił się Krzyś. Pamiętacie go z wczorajszego wpisu? Tak. To ten sam. Eliminator.

Mało tego. Przyprowadził ze sobą jeszcze dwóch. Zapowiadało się dzisiaj na totalną eksterminację. Zbiórka pod radiem i punktualnie 11:06 ruszyliśmy w stronę Rudy.20160131_110546

Mimo wiatru, który czasem stawiał nas w różnej sytuacji, cały czas asfaltem ciągneliśmy w stronę Przycłap.20160131_112135

W Przycłapach, mimo, że większość z grupy to zawodowi kolarze szosowi – ups, wydało się… 😉 Skręcamy w teren. Będzie chyba milej. Na razie, póki co jeździmy w takiej mocniejszej ekipie, ale tylko ze względu na to, że leniwce siedzą w domach 😉 Byle do wiosny.20160131_112646

Jak widać, grupa trzech, którzy dzisiaj chcieli wykończyć resztę, z uśmieszkami patrzy i czeka, jak tyły się zarzynają. 20160131_112922

Tyły się nie dają, a strategia, która po cichu rodzi się w głowie zostanie zrealizowana w drugiej części wypadu.20160131_112924

Kawałkiem trasy bike maratonu, aż do Kraszkowic. Zrobiło się w pewnym momencie grząsko, więc heblujemy.20160131_113303

Mimo błotnistej przeprawy obraliśmy strategię, żeby jechać środkiem, bo okazało się, że najbardziej stabilny i ubity. Grupa trzech gdzieś z przodu. My swoim tempem dojeżdżamy do rozjazdu.20160131_113328

Na rozjeździe – można było się tego spodziewać – stoją. Nie wiedzą gdzie jechać. Mocne łydy, ale słaba orientacja w terenie. Trzeba mieć tę przewagę, wtedy szanse się wyrównują 😉20160131_113511

Jest i kolega Stanisław, który drogi z lekka pomylił, ale orientacja w terenie i traperski nos pozwoliły na szybkie dołączenie do grupy.20160131_113523

Tacy zawodowcy, a tu proszę. Mały patyczek objeżdżają 😉20160131_113709

Trzeba się cieszyć jeszcze osłoną lasu przed wiatrem, bo za chwilę wyjedziemy na szczere pole. Dobrze, że kaski pozapinane, bo byśmy gonili po polu.20160131_113714

Boczny wiatr z prawej strony, ale słońce rekompensowało trudy.20160131_114150

Minęliśmy Kraszkowice, zadowolona trójca na szpicy, bo za chwilę górka. Jest szansa kogoś położyć.20160131_114924

Eeee… chyba nikt się nie da. Średnia wieku dzisiejszej wyprawy wyniosła prawie równo 50 lat, więc doświadczenie nie pozwoliło na to, żeby ktoś się poddał 🙂20160131_114934

Zmiana kierunku i z Toporowa do Krzeczowa z wiatrem. Zero przyjemności jechać asfaltem, z prędkością sięgającą 40km/h.20160131_120016

Przyjemności za to czerpiemy z takich podjazdów i widoków. 20160131_121714

Jeden malowniczy podjazd, jeden malowniczy zjazd. To jest to. Aż się nie chce wyjeżdżać z lasu.20160131_122022

Po zjechaniu na skraj lasu okazało się, że dwóch z trójcy pojechało w lewo, w koryto starej trasy bike maratonu giga. Podobno piachy straszne.20160131_122128

Wrócili za chwilę, jak zorientowali się, że reszty nie ma. Co tam reszty. Tego trzeciego 😉 Tłumaczyli: nie ma piachów. No, później faktycznie nie było, aczkolwiek pierwsze 100 metrów nie nastrajało niektórych. Ale jedziemy. W końcu nowy szlak to przetarcia, bo już się z lekka nudzi jazda cały czas po tym samym 🙂20160131_122158

Dłuuuuugi podjazd, ale jaki! Jeszcze tam wrócimy. Naprawdę warto, bo zgubić się tam nie można, za to parę kilo owszem 🙂 20160131_123140

Po pokonaniu górki chwila oddechu i pamiątkowa fota 🙂 Dalej zjeżdżamy na Kamion i wyjeżdżamy na ośrodku wypoczynkowym.20160131_123449

Po drodze spotkaliśmy kolegę Jacka, który dołączył do grupy trojga.20160131_124049

Tak więc już grupa czworga pognała na rosół do Karola, bo zawsze punktualnie o 13, a my, ten ogonek, skręciliśmy sobie na Przywóz i już naszym standardowym tempem obraliśmy kierunek Łaszew.20160131_124135

Wcześniej jednak postój w barze na małe gryźnięcie pomarańczy 🙂 Batona i parę łyków izotoniku, na regenerację sił po jeździe z grupą trojga 😉20160131_125424

Z Przywozu szutrem na Łaszew, z lewej mijając przysiółek Malęda.20160131_130839

Górka w Łaszewie pod wiatr nie należy do najprzyjemniejszych, ale w sumie znamy gorsze 🙂20160131_131804

Z Łaszewa nudnym asfaltem dojechaliśmy na Strugi, gdzie w końcu terenem ruszyliśmy w stronę Rudy.20160131_132723

Mimo mocnej ulewy w nocy w newralgicznych miejscach naszej trasy okazało się być sucho. Lepiej dla nas.20160131_133405

Smutek i żal wyjeżdżać z lasu, ale wszystko co dobre, szybko się kończy.20160131_134254

Na Rudzie pożegnaliśmy kolegę Stanisława a my udaliśmy się pomyłką drogową zwaną ścieżką rowerową do Wielunia.20160131_135116

Menu

Facebook