Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Wiosenny eliminator


Sobota, słońce, 13 stopni… no ale jednak styczeń i porywisty wiatr. Jest super, jedziemy 🙂

Zbiórka pod Starostwem, czekamy na resztę. Niektórzy już lansując się w nowych bluzach 🙂20160130_130648

Ruszyliśmy na Rudę, a potem szybko w las, bo wiało dzisiaj niemiłosiernie. Krzysztof od dziś ma nową ksywę: Eliminator. Taki wilk w owczej skórze 🙂20160130_133552

Najpierw chciał wykończyć Błażeja, który szczęśliwy, że pogoda i w ogóle chciał sobie pojeździć na rowerze. Dzisiaj jednak Eliminator rządził, więc czekaliśmy na „odpad” 😉20160130_135544

Błażko stwierdził sam, że jednak zabunkruje się gdzieś w łaszewskim sklepie i wróci delikatnie z wiatrem. Jednak 3 miesiące ignorowania roweru zrobiło swoje.20160130_140243

My dalej na Przywóz. Najedli się jakichś dopalaczy i poszli.20160130_140651

Przodownicy ciągnący dzisiejszy wypad też zaczęli na końcu pękać, jak się Eliminator za nich zabrał.20160130_141451

W każdym razie po małym postoju w Przywozie ukierunkowaliśmy się na Ogroble.20160130_143350

Miejscami w lasach było grząsko, ale spokojnie dało się jechać. 20160130_143805

Niektórzy jechali cały czas z przodu.20160130_143901

Mówcie co chcecie, ale my już czujemy wiosnę 🙂 Wietrznie, ale ciepło. Leśnie i sympatycznie. Jogi nam trochę odstawał, bo Eliminator postanowił dobić drugiego.20160130_144006

Jest. Jedziemy dalej. Koniec lansu 🙂20160130_144633

 Mała przerwa na posiłek regeneracyjny przy szwedzkim stole 😉20160130_145834

Z Ogrobli na Kamion.20160130_150106

Z Kamionu ruszyliśmy na Krzeczów, zrobiło się trochę grząsko, Eliminator nie dawał za wygraną, nie patrzył czy asfalt, błoto, czy korzenie. Nie wiedział, że podłoże się zmienia. Jego ofiara słabła. Czekamy zatem. Jest!20160130_151013

Okazało się, że Jogi tak się przykładał do jazdy, aż zgiął sztycę podsiodłową.20160130_151148

Podzieleni na zespół, który próbował wskrzesić już prawie umierającego Jogiego i na ten drugi,20160130_151441

który jakby nigdy nic wymieniał się doświadczeniami odnośnie ćwiczeń siłowych. Tu prezentacja zwisu na drążku 😉20160130_151556

Wracając do zespołu serwisowego. Dobra mina Krzysia do złej gry, bo wie, że za chwilę ugotuje kolejną ofiarę.20160130_151704

Cały czas zjeżdżało się ostatnio tędy, teraz trzeba oddać tę przyjemność i skorzystać z przyjemności podjazdu 🙂20160130_152034

Za chwilę jednak wcześniejszy podjazd zamienił się w zjazd i to jeszcze położony w malowniczym krajobrazie. Jogi gdzieś tam z tyłu.20160130_152312

Tu okazało się, że chłopaki z drugiego zespołu podczas naprawy roweru Jogiego byli tak zaabsorbowani rozmową, że musieli dopytywać dwa kilometry dalej, co tam się wydarzyło 😉20160130_152656

Eliminator Krzysiu zrozumiawszy swoje podejście odbywa tutaj pokutę 20 okrążeń krzeczowskiego kościoła z rowerem na plecach. W oczekiwaniu na Jogiego oczywiście 😉20160130_152817

Jogi stwierdził, że jednak z taką sztycą dalej terenem nie pojedzie, musiał odłączyć się bezpośrednio na Wieluń. Eliminator vs. ofiary – 2:0. My z Krzeczowa na Toporów.20160130_153422

Z Toporowa na Kraszkowice, zmagając się z co chwila porywistym wiatrem.20160130_154155

Czyżby Tomek był kolejną ofiarą upatrzoną przez Eliminatora? 20160130_154746

Na szczęście nie. Następną ofiarą okazał się Mar Cin, ale było już tak blisko domu, że dotrwał do końca.20160130_161700

Jeszcze tylko tajny przejazd przez ogródki działkowe i za chwilę Wieluń. Brakło dosłownie 15-20km, żeby Eliminator dojechał do końca trasy sam 😉20160130_162207

Na pocieszenie powiem tyle, że to tylko tak dzisiaj. Na koniec pozabieraliśmy wszystkie niedozwolone substancje wspomagające 😉

Menu

Facebook