Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /wp-content/themes/vienna/header.php:2) in /wp-content/themes/vienna/inc/functions/scripts.php on line 66
 

Łańcuch atrakcji!


Zgodnie z zapowiedziami na facebooku mieliśmy dzisiaj wyjechać o 11 i tak się też stało. Wczoraj siedziałem cały wieczór i obmyślałem trasę, bo niby końcówka stycznia, a tu wszystko w okolicy zjeżdżone 😉 Więc czas na coś nowego!

Spod RZW ruszyliśmy na Fabryczną, tam ścieżką rowerową na Rymarkiewicz i dalej na Urbanice. W oddali widzieliśmy jak sarny za chwilę przetną nam drogę. Krzysiek odpalił rakietę w nogach i za chwilę nie było wiadomo, czy to on jest między sarnami, czy sarny między Krzyśkiem. Oczywiście aparat nie zadziałał od razu, bo był ustawiony na samowyzwalacz 10 sekund, więc przez ten czas pogwizdałem a potem złapałem ujęcie poniżej…20160124_111211

Minęliśmy Urbanice i skierowaliśmy się obwodnicą na Masłowice i dalej na Jodłowiec. Różnie się jechało. Raz prosto, raz bokiem, ale cały czas do przodu.20160124_112514

Nowiutkim asfaltem udaliśmy się w kierunku lasu. Dziś zamiar był postawiony tylko jeden: tylko las.20160124_112518

Górą by się w sumie zjechało, ale wybraliśmy zjazd, gdzie widoczna była droga w kierunku Borowca. Każdy zachowawczo sprowadził swój rower oprócz Krzyśka.20160124_112849

Krzysiek powiedział, że taki zjazd to nie zjazd. I zjechał.

W końcu las! Jazda po drogach, które latem ciężko jest pokonać daje jeszcze więcej satysfakcji. Jazda po bruzdach i koleinach przysypanych śniegiem, balansowanie ciałem, wyciąganie roweru z najgroszych opresji i taniec przed niewy…wróceniem się dodaje takiej adrenaliny i przyjemności, że tego nie da się opisać. To trzeba poczuć!20160124_113729

Krzysiek widząc każdą przeszkodę postanowił ją pokonać. Zastanawialiśmy się, jak on z tego zjedzie. Tym razem chciał tylko fajną fotę. No i ma.20160124_114922

Po dobrej i przyjemnej przeprawie dzikimi leśnymi drogami chwila postoju, a parowało z nas, jak z łosi 🙂20160124_115108

Prostym szlakiem cały czas podążaliśmy w stronę Raduckiego i Oberży Kniei, cały czas tańcząc w bruzdach.20160124_120304

Minęliśmy Oberżę nie wiadomo kiedy i chłopakom z przodu puściły wodze fantazji. Na liczniku od 25 do 30km/h. No ale co robić, jak taka piękna długa prosta?20160124_120306

Dojechawszy do Krzeczowa i zjechawszy (och jakie górnolotne słowa) na boczne drogi w stronę lasu Krzysiek stwierdził: dość tych głupot i założył siodełko 😉20160124_122938

Znowu lasy i jeszcze piękniejsze widoki. W stronę Kamionu dwa wąwozy. Niby zima, ale takie widoki, że morda sama się śmieje 🙂 Tego nie zobaczycie siedząc w domu. No chyba, że tu na rowerowym 😉20160124_123449

Te rowery po prostu kochają takie warunki i tereny. Tomek jeszcze się nie spoił z rowerem, żeby poczuć to samo 😉20160124_123452

Był podjeździk, jest i zjeździk 🙂 Zęby  zapięte na kierownicy, szybka zdrowaśka i jaaaazdaaaaaa! 🙂20160124_123740

Dojechaliśmy do Kamionu i na rogatkach spotkaliśmy Pinia i Agnieszkę, który też wcześniej do nas dzwonił 🙂 Powiedziałem mu, że jak my jesteśmy na rowerach, to nie sposób nas nie spotkać, bo jesteśmy wszędzie 🙂 Jakiś badziew mi się włączył w telefonie, bo miało być zdjęcie z mitingu, a tu jakaś widokówka ze znaczkiem barana 😉20160124_124106

Z Kamionu na Ogroble. Co jakiś czas popadywał sobie delikatnie deszczyk. Absolutnie nie przeszkadzał. 20160124_124219

Rzeka jak widać puściła i odmarzła. W końcu idzie ocieplenie 🙂 Widok zamarzniętej robił większe wrażenie jednak.20160124_124921

Brzegiem rzeki cały czas jedną z naszych ulubionych tras w stronę Przywozu. Mokry śnieg wymieszany z piachem dostawał się wszędzie. 20160124_125345

Nie wszędzie dało się przejechać, bo rzeka postanowiła sobie wylać. Nawet Krzysiek się tym razem nie odważył 😉20160124_125409

Po minięciu Przywozu cały czas terenem. Do Łaszewa. Dzisiaj nie było sensu jechać asfaltem, bo nawet pielucha nie odebrałaby takiej ilości wody.20160124_132012

Niestety nie wszędzie dało się znaleźć teren, więc Łaszew trzeba było pokonać asfaltem. Widok nie napawający optymizmem.20160124_133039

Na podjeździe w Łaszewie Krzysiu postanowił zrobić sobie i nam psikusa i jeszcze mówi: Marcin, zrób coś z tą moją mocą w nogach, bo zobacz: łańcuch w dwóch miejscach poszedł. No trzeba przyznać, że ma chłopak petardy w łydach. No ale żeby aż tak?20160124_133331

Tomka puściliśmy przodem, my z Renklodem postanowiliśmy popchać Krzysia 🙂 Ten w międzyczasie zadzwonił po autopomoc, która miała wyjechać nam naprzeciw. Pchaliśmy Krzysia na zmianę, we dwóch na raz, a on z łańcuchem w ręce jechał zadowolony jak dziecko 🙂20160124_134138

Minęliśmy Strugi, Jajczaki,  o dziwo cały czas z prędkością ponad 20km/h. Prosiliśmy Krzyśka, żeby nie pedałował, ale i tak nie słuchał.20160124_134832

Jest pomoc techniczna, jest nasz raper z łańcuchem na szyi. Czas na pakowanie roweru i kolejne rozdzielenie grupy. Tomek ze Strug poleciał prosto w las na Przycłapy.20160124_135106

Po pożegnaniu my z Renklodem długo się nie zastanawialiśmy, jak zobaczyliśmy pięć metrów dalej drogę w las. 20160124_135334

I znowu cholera ten refleks z aparatem. Ujechaliśmy parędziesiąt metrów leśną drogą, a tu przed nami w odległości 5-10 metrów przeleciał najpierw jeden wielki dzik, za nim z 5-7 młodych i znowu zamykający watahę rodzic. Widok nieziemski, ale niestety i tym razem zdjęcie się nie udało. Ale jak się wpatrzycie, to wasze wprawne oczy powinny dojrzeć między drzewami parę dzików 🙂20160124_135409

Dalej udaliśmy się przez przysiółek Jajczaki-Pieńki w stronę lasu. Widoki iście Hitchkockowskie.20160124_135851

Jadę przodem, Renklod z tyłu, co chwila rechocząc się ze śladów, które zostawił parę minut wcześniej Tomek, że: tu by wyrżnął, tu się poślizgnął, a za plecami słyszę, jakby samolot zestrzelili. Patrzę, leży.20160124_140203

W lesie mgła nie odpuszczała, wilgotność powietrza doszła już chyba do esktremum i wynosiła jakieś 500%, bo deszcz nie padał, za to mgła owszem. 20160124_140301

Wiosną, latem i jesienią w lasach jest cudownie. Do tego dołożyliśmy zimę i naprawdę szczerze powiedziawszy trzeba to przeżyć, żeby zrozumieć.20160124_140435

Oprócz pociągu do jazdy rowerem zimą w lesie żadnego innego nie spotkaliśmy.20160124_140849

Jedziemy i jedziemy, Tomka nie widać. Pewnie już w domu ciepłą herbatkę pije 😉20160124_140855

Przez mgłę im bliżej Wielunia byliśmy, tym odleglejszy nam się wydawał. Dopiero jak zobaczyliśmy bloki, to byliśmy już w przysłowiowym domu.20160124_142735

Dzięki za dzisiaj i do następnego! 🙂

Menu

Facebook